W uzasadnieniu ostatnio zaprezentowanego przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji projektu o Państwowej Służbie Ochrony, czyli nowym BOR, można znaleźć fragment, który mówi wprost o tym, że jednym z celów ustawy jest wymiana kadr. Zamykanie jednej instytucji po to, by w jej miejsce stworzyć inną, w domyśle lepszą, rząd Prawa i Sprawiedliwości już przetestował.
I tak np. Akademię Obrony Narodowej zamieniono w Akademię Sztuki Wojennej. Pomijając drobne niedogodności, jak wymiana szyldów czy pieczątek, taka operacja pozwala na szeroką wymianę kadr. Po prostu nowe umowy można zawrzeć tylko z wybranymi. W Sztabie Generalnym WP z kolei zmiany objęły 90 proc. stanowisk dowódczych, a w Dowództwie Generalnym 82 proc.
To przykłady z ostatnich miesięcy pokazujące skupienie rządzących na kwestii zmiany kadr, a nie systemu. Nawet nie poruszając tematu lukratywnych stanowisk w dużych państwowych spółkach, gołym okiem widać, że jest to polityka stosowana na szeroką skalę. Po półtora roku rządów PiS można się nawet pokusić o stwierdzenie, że na skalę większą niż poprzednicy z PO–PSL, którym trzeba oddać, że kompetencje w tej materii mieli również niebagatelne. Partyjna tradycja sprawdzania się w biznesie i obstawiania stanowisk w ministerstwach, urzędach i spółkach jest w Polsce szanowana przez wszystkie partie.