Kiełbasa wyborcza po francusku: Macron i Le Pen nie szczędzili obietnic bez pokrycia

Wybory we Francji
Wybory we FrancjiPAP/EPA / IAN LANGSDON
8 maja 2017

Programy wyborcze obu głównych kandydatów na urząd prezydenta były hasłowe, a oni sami nie szczędzili szczodrych obietnic bez pokrycia.

– Mamy obecnie dwie Francje. Wschód zaufał antyeuropejskiej, antyimigracyjnej retoryce Le Pen, zachód i duże miasta zagłosowały za proeuropejskim Macronem – narzeka Yves-Marie Cann z instytutu badań opinii Elabe. Narracja zwycięzców pierwszej tury oparła się na podziale wyborców na dwie nieprzyjazne grupy. Tych, którzy chcą jeszcze bardziej socjalnego państwa, gwarantującego obywatelom zatrudnienie i chroniącego ich przed islamizacją i skutkami dzikiej globalizacji, co obiecywała Marine Le Pen. Oraz tych, którym się udało; beneficjentów nowych technologii i zwolenników umiarkowanej konkurencyjności i wielokulturowej Europy, otwartej na międzynarodowy handel, na których postawił Emmanuel Macron.

Oboje podczas kampanii unikali jednak trudnych tematów. W debatach nie rozmawiano o tym, jak zredukować zadłużenie czy zmniejszyć rekordowo wysoki dług publiczny (97 proc. PKB). Politycy zapowiadali zmniejszenie 10-proc. bezrobocia, ale nie zaproponowali likwidacji barier protekcjonistycznych na rynku pracy, który jest jednym z najmniej elastycznych w Europie. Proponowali zaostrzenie walki z terroryzmem, a w sferze ekonomicznej różne odmiany protekcjonizmu, aby zwiększyć siłę nabywczą gospodarstw domowych. Nawet lewicowo-liberalny Macron nie chciał całkowicie wolnej konkurencji gospodarczej.

Jego program miał wiele wewnętrznych sprzeczności. Z jednej strony proponował obniżenie podatków od przedsiębiorstw, z drugiej, odpowiadając na społeczne oczekiwania, objęcie ubezpieczeniem i zasiłkiem dla bezrobotnych wszystkich grup społecznych, które do tej pory nie wpłacały składek do państwowej kasy, w tym samozatrudnionych, rolników, artystów i rzemieślników. Macron planował obniżkę składek na ubezpieczenia społeczne, a tym samym obniżenie kosztów pracy, a Le Pen chciała obniżyć stawki PIT. Polityk En Marche! obiecał likwidację podatku od zamieszkania zasilającego samorządy oraz podatku od fortun, jak również rezygnację z przywilejów emerytalnych. Macron chciał utrzymać wiek emerytalny na poziomie 62 lat, a Le Pen postulowała jego obniżenie do 60 lat.

Macron chce zaoszczędzić 60 mld euro w ciągu swojej 5-letniej kadencji przy jednoczesnym zatrudnieniu dodatkowych 10 tys. policjantów i żandarmów (Le Pen: 15 tys.) i stworzeniu 15 tys. miejsc w więzieniach (Le Pen licytuje do 40 tys.). Lider En Marche! obiecał podwyżki dla nauczycieli oraz wyższe refundacje leków, protez i rehabilitacji przy jednoczesnym zredukowaniu kosztów funkcjonowania francuskiej służby zdrowia. Zarówno Macron, jak i Le Pen chcą inwestować w kulturę, naukę oraz innowacje oraz podwyższyć wydatki na obronę do 2 proc. PKB.

Z kolei liderka FN chciałaby nałożyć 3-proc. podatek na produkty importowane do Francji oraz wprowadzić dodatkowe opodatkowanie pracujących we Francji cudzoziemców. Dochód z niego byłby przeznaczany na zasiłki dla francuskich bezrobotnych. Le Pen postulowała 20-krotną redukcję liczby przyjmowanych imigrantów z 200 tys. osób rocznie do 10 tys. Nawet gdyby zwycięzca znalazł pieniądze na sfinansowanie spełnienia swoich obietnic, wiele zależy jeszcze od parlamentu, który wyłoni się po czerwcowej elekcji.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.