Zapowiadana nominacja przez prezydenta- elekta USA Baracka Obamę byłego kongresmana Leona Panetty na dyrektora CIA spotyka się z szeroką krytyką, i to nawet w Partii Demokratycznej.

Panetta był długoletnim przewodniczącym Komisji Budżetowej Izby Reprezentantów i szefem kancelarii prezydenta Clintona w latach 90., ale nie ma żadnego doświadczenia pracy w służbach wywiadowczych.

Jego jedyny bliższy kontakt z tą tematyką to działalność w specjalnej pozarządowej komisji ds. Iraku (Iraq Study Group), która kilka lat temu przygotowywała zalecenia dla prezydenta Busha w sprawie dalszego prowadzenia wojny.

Były republikański przewodniczący Izby Reprezentantów Newt Gingrich powiedział w poniedziałek w telewizji Fox News, że w okresie, gdy USA prowadzą dwie wojny, na czele CIA powinien stanąć profesjonalista w sprawach wywiadowczych.

Obama zamierza także mianować emerytowanego admirała Dennisa C.Blaira krajowym dyrektorem wywiadu, czyli szefem wszystkich służb specjalnych. Blair jednak także nie pracował nigdy w wywiadzie i był jedynie "konsumentem", a nie "producentem" danych wywiadowczych.

Demokratyczna senator Dianne Feinstein, która w nowym Kongresie obejmie funkcję przewodniczącej senackiej Komisji ds. Wywiadu, powiedziała, że CIA powinien kierować obecnie profesjonalista, i wyraziła rozczarowanie, że prezydent-elekt nie powiadomił jej o wyborze Panetty.

Obama już dawno zapowiadał, że na stanowisko dyrektora CIA chce powołać cywilnego funkcjonariusza, gdyż pragnie wprowadzić więcej cywili do całego aparatu bezpieczeństwa. Miałoby to doprowadzić do uzdrowienia sytuacji w agencji, krytykowanej w ostatnim dziesięcioleciu za fiasko z informacjami o broni masowego rażenia w Iraku i stosowanie tortur.

Zdaniem komentatorów prezydent-elekt wybrał Panettę pod presją lewego skrzydła Demokratów, które naciskało, żeby na czele agencji nie stanął nikt, kto popierał "twarde" przesłuchania podejrzanych o terroryzm stosowane przez CIA za rządów prezydenta Busha i inne kontrowersyjne metody w wojnie z terroryzmem.

Praktycznie eliminowało to osoby z obecnej biurokracji CIA. Z tego samego powodu dyrektorem agencji nie mogła zostać nawet demokratyczna przewodnicząca Komisji ds. Wywiadu Izby Reprezentantów Jane Harman, ponieważ poparła podsłuchy telefoniczne Amerykanów zarządzone przez administrację Busha w celu wykrywania kontaktów z terrorystami.

Panetta cieszy się szacunkiem jako dobry menedżer umiejący współpracować z ludźmi. Komentatorzy ostrzegają jednak, że dyrektorzy CIA z zewnątrz, "przysłani w teczce", z politycznych powodów, kończą na ogół źle. Jako przykład podaje się nieudaną kadencję admirała Stansfielda Turnera (1977-1981), mianowanego przez prezydenta Cartera.

Niektórzy jednak bronią nominacji Panetty, m.in. były wicedyrektor CIA John McLaughlin oraz republikański kongresman Peter Hoekstra, wiceprzewodniczący Komisji ds. Wywiadu Izby Reprezentantów.

Przypomina się, że niektórzy polityczni nominaci niepochodzący z CIA, jak jej dyrektor w latach 70. George H.W.Bush, uważani byli za bardzo dobrych szefów agencji.