"Najcięższym wyzwaniem jest bez wątpienia islamski terroryzm, który od wielu lat ma także nas, Niemców, na oku. W 2016 roku zaatakował także w naszym kraju: w Wuerzburgu, w Ansbach, a kilka dni temu na jarmarku bożonarodzeniowym obok Kościoła Pamięci w Berlinie" - powiedziała Merkel.

Szefowa niemieckiego rządu uznała za "szczególnie gorzkie i odrażające" zamachy terrorystyczne dokonywane przez osoby, które rzekomo szukają w Niemczech pomocy i schronienia. Niemcy są zdaniem Merkel zdeterminowane, aby przeciwstawić "światu nienawiści terrorystów nasz humanitaryzm i solidarność".

"Kontynuując nasze życie i naszą pracę, mówimy terrorystom: oni są mordercami pełnymi nienawiści, ale to nie oni decydują o tym, jak żyjemy i jak chcemy żyć. "Jesteśmy wolni, ludzcy i otwarci" - zaznaczyła.

Reklama

Merkel podkreśliła, że zdjęcia ze zniszczonego przez bomby Aleppo potwierdzają, że Niemcy postąpiły słusznie udzielając pomocy tym, którzy "rzeczywiście" potrzebowali schronienia.

Niemiecka kanclerz zwróciła uwagę, że demokracja, państwo prawa i wartości, które są alternatywą wobec "pełnego nienawiści świata terroryzmu", będą silniejsze od terroryzmu. "Razem jesteśmy silniejsi. Nasze państwo jest silniejsze" - dodała zapewniając, że władze czynią wszystko, by zapewnić obywatelom bezpieczeństwo.

Odnosząc się do kryzysu Unii Europejskiej Merkel przyznała, że "Europa jest powolna" i "działa mozolnie". Ostrzegła jednak Niemców, że działając na własną rękę jako państwo narodowe nie osiągną szczęśliwej przyszłości.

W przypadku globalnych wyzwań w rodzaju migracji czy ochrony granic zewnętrznych, Europa musi znaleźć wspólne odpowiedzi, a Niemcy są gotowe do odgrywania wiodącej roli - zadeklarowała Merkel.

Jacek Lepiarz (PAP)