Bo i tak wszyscy będą mówić i pisać tylko o tym, co było w stolicy. To przez jej pryzmat wszyscy będą oceniać, czy marsze się udały, czy nie. Siedlce to przyczółek Prawa i Sprawiedliwości. To tu z pierwszego miejsca na liście startowała do Sejmu Krystyna Pawłowicz. Nie jest stąd, ale to oczywiście bez znaczenia. Partia wystawiła ją, bo chociaż nikt jej tu nie znał, wiadomo było, że i tak wygra. W Siedlcach wystarczy być z PiS-u, by zwyciężyć.
Stąd pochodzi minister energii w rządzie Beaty Szydło Krzysztof Tchórzewski, chluba regionu. A o Wojciechu Kudelskim, prezydencie miasta, mówi się, że jest prawą ręką prezesa Jarosława Kaczyńskiego. I to nie dlatego, że w Siedlcach postawiono pomnik Lechowi Kaczyńskiemu, rondo nazwano rondem Pamięci Ofiar Katastrofy Smoleńskiej, a w każdą pierwszą niedzielę miesiąca Krucjata Różańcowa modli się za ojczyznę i na ulicach miasta organizuje Pokutny Marsz Różańcowy. Wcale nie.
Kudelski rządzi Siedlcami od 2006 r., trzecią kadencję. – W ciągu ostatnich 10 lat przeznaczyliśmy miliard złotych na infrastrukturę. Za pieniądze ze sprzedaży ziemi pod galerię handlową zbudowaliśmy stadion piłkarski z boiskami treningowymi. Od dawna realizujemy projekt, który rząd dopiero zamierza wprowadzić, czyli „Mieszkanie plus”. W ciągu czterech ostatnich lat oddaliśmy 371 mieszkań komunalnych, od kawalerki po mieszkania trzypokojowe. Gotowe, pod klucz, w lepszym stanie od deweloperskiego. Co ciekawe, nie mamy żadnych problemów z czynszem. Wszyscy płacą terminowo, bo nie chcą ich stracić. Ludzie doceniają też 500 plus, mamy sygnały z miejskiego ośrodka pomocy rodzinie, że dzięki temu rzadziej wyciągają rękę po zasiłki – wylicza osiągnięcia władz miasta, oraz partii, Dariusz Dybciak, naczelnik gabinetu prezydenta i jego rzecznik.
Nic dziwnego, że zapowiadanym przez siedlecki KOD, PO oraz Nowoczesną marszem władze miasta nie zaprzątały sobie głowy. Wpłynął wniosek o jego organizację, wydali zezwolenie – bo odmówić nie mogli, poinformowali o nim służby porządkowe. I już. 13 grudnia o zwykłej porze wyszli z ratusza, zamknęli w nim drzwi i poszli do domów. Z ich perspektywy to polityczny happening, jak wtedy, kiedy KOD składał kwiaty przed pomnikiem Lecha Kaczyńskiego. Najpierw protestowali przeciwko jego stawianiu, a potem kwiaty. Hucpa, i tyle. – Zresztą, dla kogo ten marsz? – uśmiecha się Dybciak. – Chyba dla tych, którzy nie pamiętają stanu wojennego. Zdziwię się, jeśli przyjdzie więcej niż 40 osób.
Przyszło ponad sto. Ale jak na blisko 80-tysięczne miasto to i tak niewiele.