"Pan prezydent przyjął Dalajlamę jako osobę prywatną. Prezydent Rzeczypospolitej ma prawo przyjmować kogo chce" - podkreślił Kamiński.
Na sugestie dziennikarzy, że to spotkanie może być źle odebrane i mieć konsekwencje polityczne Kamiński przypomniał, że z Dalajlamą spotkał się premier Donald Tusk oraz prezydent Francji Nicolas Sarkozy, i "Chińczycy też protestowali".
Chiny wystosowały w czwartek protest w związku ze spotkaniem Lecha Kaczyńskiego z przywódcą Tybetańczyków Dalajlamą XIV. Spotkanie, do którego doszło w środę w Warszawie, miało charakter prywatny i trwało pół godziny.
"Przekazaliśmy Polsce oficjalny protest i wyraziliśmy nasze głębokie niezadowolenie" - oświadczył rzecznik chińskiego MSZ Liu Jianchao. "Apelujemy do Polski, by unikała decyzji, które szkodzą stosunkom chińsko-polskim, i nie podejmowała kroków, które godzą w żywotne interesy Chin" - dodał rzecznik.
W sobotę mimo ostrzeżeń Pekinu z Dalajlamą XIV spotkał się w Gdańsku prezydent Francji Nicolas Sarkozy. W niedzielę chińskie MSZ wezwało francuskiego ambasadora w Pekinie Herve'a Ladsousa, by zaprotestować przeciwko spotkaniu.