Fikcyjnej deregulacji – tym razem w administracji – ciąg dalszy. Zniesienie wymagań dla specjalistów zajmujących się wspieraniem zatrudnienia bezrobotnych w urzędach pracy było dosyć nietypowe. Można odnieść wrażenie, że w ferworze walki o łatwiejszy dostęp do zawodów były minister sprawiedliwości, a za nim cały rząd nie zauważyli, że przy okazji znoszą coś, co niekoniecznie powinno zostać zlikwidowane. Nieopatrzna deregulacja teraz odbija się rządzącym czkawką. Kiedy już bowiem odtrąbiono jej sukces, okazało się, że zlikwidowała ona wymogi, które jednak w jakimś podstawowym zakresie powinny obowiązywać.
Ustawa o pracownikach samorządowych przewiduje, że przepisy powinny określać minimalne wymagania kwalifikacyjne dla pracowników w urzędach, a więc tym bardziej dla tych, którzy wykonują w nich najważniejsze zadania. Skoro ustawa nakazuje, należałoby określić wymagania dla urzędników. Tylko jak to zrobić, gdy przed chwilą znieśliśmy je wszystkie, a rząd podpisał się pod tym obiema rękami?
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.