Biurokracja, niska podaż gruntów i niewystarczająca przewidywalność kosztów przedsięwzięcia – to bolączki deweloperów, którzy nie mogą doczekać się kompleksowej reformy prawa budowlanego. Mimo tych wszystkich problemów liczba oddawanych przez nich mieszkań w ciągu ośmiu miesięcy tego roku wzrosła.
W tej kadencji rząd nie doprowadził jak dotąd do przyjęcia ułatwiających życie inwestorom zmian w prawie budowlanym, a reformę przepisów o planowaniu przestrzennym resort inwestycji i rozwoju zasygnalizował przesłaniem do prekonsultacji wstępnego projektu nowej ustawy. Na rozwiązanie wielu bolączek branża więc będzie musiała poczekać do następnej kadencji.

Ważna przewidywalność

Zdaniem byłego wieloletniego prezesa Związku Pracodawców – Producentów Materiałów dla Budownictwa i eksperta w działającym przy Ministerstwie Inwestycji i Rozwoju zespole ds. prawa budowlanego i planowania przestrzennego Ryszarda Kowalskiego dotychczasowe regulacje przyczyniają się do nadmiernego ryzyka i kosztów inwestycji budowlanych. – Najistotniejsza w całej gospodarce dla przedsiębiorców jest przewidywalność, czyli regulacje, które sprawiają, że wiemy, jakie będę wymogi dla danej inwestycji i ograniczenia w czasie jej realizacji i eksploatacji. Tymczasem w obecnych przepisach nie ma odpowiedzi na kluczowe pytania, jakie rodzaje ryzyka danej inwestycji amortyzuje administracja, a jakie ciążą na inwestorze. Dzisiaj wszystko przerzuca się na inwestora – mówi Kowalski. Ekspert uważa, że dowodem na szkodliwość istniejącego porządku prawnego jest przyjmowanie od lat wielu specustaw mających ułatwić prowadzenie określonych inwestycji, czyli sam ustawodawca uznaje, że na podstawie powszechnych przepisów nie da się racjonalnie budować.