Jak się zapuścić głębiej w krainy różnych szkół ekonomicznego myślenia, to można zauważyć, że wiele z nich ma do krachów podejście – by tak rzec – mocno wyluzowane. Weźmy choćby założenie szkoły liberalnej, głoszące, że po recesji gospodarki zawsze wracają na ścieżkę wzrostu. Dla większości speców to odwieczne prawo natury. Równie oczywiste jak to, że po nocy wstaje dzień, a po sztormie morze się uspokaja.
Dlatego bywały w historii takie okresy, gdy ekonomiści powiadali: cóż, to przykra sprawa, ale kryzys trzeba po prostu przeczekać. Są oczywiście i takie szkoły myślenia, które się na podobne dictum nie godzą. Historycznie ich patronem od 100 lat jest John Maynard Keynes. To u niego można znaleźć zestaw dobrych argumentów za tym, że zapobieganie kryzysom jest lepsze niż ich przeczekiwanie.