Preambuły bywają dłuższe lub krótsze, ale zawsze następuje po nich ciąg rubryk, w których trzeba kliknąć zezwalam/nie zezwalam. Niektóre strony pozwalają odmówić jednym kliknięciem. Na innych tak łatwe jest tylko wyrażenie zgody, natomiast kto ma obiekcje, ten musi przejść przez kilka, kilkanaście pozycji, które często i tak kończą się pułapką na nieuważnych: podświetlonym przyciskiem „zgadzam się na wszystko”. Są serwisy, w których opcja „zapisz” pozostaje nieaktywna, dopóki nie zmieni się czegoś w poprzednich ustawieniach – choćby pozornie, tzn. zmieni i zaraz przywróci poprzednie, ale trzeba coś kliknąć.
Kto się nie zgodzi, a po jakimś czasie wróci na stronę, znów będzie się mozolił z odhaczaniem. Kto się spieszy, raczej udostępni swoje dane. Zostanie na ich podstawie sprofilowany i przypisany do grupy osób o podobnych cechach, co naturalnie pozwoli usprawnić działanie serwisu, ułatwi kolejne logowanie itd. Lecz przede wszystkim posłuży do targetowania reklam, czyli kierowania ich do odbiorców mających pożądane – z punktu widzenia reklamodawcy – cechy.