Pomoc humanitarna w Ukrainie. Wilk: Nie zastąpimy żołnierzy i dyplomatów [WYWIAD]

Ukraina pomoc humanitarna
Shutterstock
8 maja 2022

W ciągu całego 2019 r. wojska syryjskie przy wsparciu Moskwy zbombardowały w kraju 56 ośrodków zdrowia i szpitali. W Ukrainie przez dwa miesiące siły rosyjskie zaatakowały 100 takich placówek

Z Wojciechem Wilkiem rozmawia Mateusz Roszak

Rosjanie ostrzeliwują w Ukrainie konwoje humanitarne, atakują ludność cywilną - jak w tej sytuacji dotrzeć z pomocą humanitarną?

Możemy podzielić Ukrainę na trzy strefy. Pierwsza to obszary kontrolowane przez rząd ukraiński, mniej więcej 30 km od linii frontu. Tam dociera pomoc humanitarna, konwoje z jedzeniem. Oczywiście wiele miast jest nadal ostrzeliwanych, a na wyzwolonych terenach jest ogromna liczba min pułapek. Mimo to mieszkańcy próbują wrócić do w miarę normalnego życia. Drugi obszar to regiony przylegające do linii frontu, w zasięgu rosyjskiego ognia artyleryjskiego. Cywile ukrywają się tam w piwnicach i próbują się stamtąd wydostać. Jako PCPM prowadzimy punkt przerzutowy dla uchodźców około 250 km od Charkowa. Przewinęło się przez niego około 5 tys. osób. Ponad 500 z nich wywieźliśmy autobusami do Polski - to ludzie, którzy nie mają rodzin w zachodniej Ukrainie. Do samego Charkowa nie możemy przyjechać autobusem, bo nad miastem krążą drony. W miejscu, gdzie pojawiłby się taki autobus, za chwilę spadłyby pociski artyleryjskie. Dlatego operację wyładunku pomocy humanitarnej i ewakuacji cywilów trzeba zakończyć w kilka minut. Trzeci obszar to regiony kontrolowane przez Rosjan, do których organizacje niosące pomoc humanitarną nie mają dostępu - zwłaszcza polskie. I nie mówię tego czysto teoretycznie.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.