Dlaczego w Kazachstanie wybuchły antyrządowe protesty?
Sytuacja dojrzewała od dawna - ludzie biednieli, rosło niezadowolenie z władzy Nursułtana Nazarbajewa. Nawet po przekazaniu w 2019 r. stanowiska prezydenta Kasym-Żomartowi Tokajewowi wszyscy świetnie rozumieli, że nazarbajewszczyzna, jak ją określano, trwa, a wraz z nią korupcja. I grabienie narodu. Sygnałem ostrzegawczym były jesienne protesty w mieście Aktau. W końcu na początku stycznia nastąpił wybuch. Jednak przez brak realnej opozycji nie było komu stanąć na czele protestu, więc przerodził się on w chaotyczny, gdzieniegdzie krwawy bunt, jak w Ałmaty. Rewolucje nie bywają bezkrwawe, zwłaszcza w Azji Centralnej. Kazachstan to azjatycki kraj, który nie wypracował dotychczas cywilizowanych form protestu. Także ze względu na brak opozycyjnych partii, które zlikwidowano. W takich warunkach żaden ruch rewolucyjny nie zakończy się pokojowo.