Zabytki wpisane na światową listę to kanon zwiedzania, znać je po prostu wypada. Jednak każdym zakątku kraju znajdą się perełki, których odkrywanie wypełni nawet bardzo długi urlop. Dość rozejrzeć się wokół siebie. Oto nasze typy.

Cerkiew stara i obronna

We wsi Posada Rybotycka (pow. przemyski) stoi najstarsza i jedyna obronna cerkiew w Polsce. Jest autentyczna, trwa na swoim miejscu nad Wiarem już ponad 600 lat! Datowaniu pomagają wyryte przez wandali napisy w językach ruskim, polskim i po łacinie opatrzone datami 1501, 1506 i 1514.
Reklama
Cerkiew robi wrażenie. Składa się z trzech połączonych wież, a każda przykryta jest odrębnym czterospadowym dachem. W murach są tylko wąskie okienka strzelnicze, malutkie drzwi bronią dostępu do środka. Wewnętrzne ściany zdobią pozostałości fresków.
Zwiedzanie można połączyć ze zwiedzaniem miasta i twierdzy Przemyśl albo spacerem dróżkami Kalwarii Pacławskiej.

Heretyckie przedstawienie

W Szalejowie Dolnym (powiat kłodzki) stoi na rozstaju dziwna rzeźba. Popiersia trzech brodatych mężczyzn bardzo ściśle przytulonych do siebie. Środkowy - stary i potężny, wznosi jedną dłoń w geście nauczyciela, drugą opiera na kuli ziemskiej. Ten z lewej, młodszy i szczuplejszy, w tle ma krzyż. Ten z prawej trzyma gołębicę. Kim są oni? Trójcą Świętą. To Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty – jeśli ktoś miałby wątpliwości, rozwiewa je niemiecki napis. Dzieło unikatowe nie tylko w Polsce ale i w Europie. A to ze względu na pokazanie jako męskiej postaci nie tylko Ojca i Syna, ale i Ducha Świętego, którego personifikacji kościół zakazywał.
We wsi można zobaczyć jeszcze barokowy kościół oraz neogotycki zespół pałacowy. Blisko stąd do zabytków Kłodzka, zdrojów Polanicy i czekającej na wpis UNESCO dusznickiej papierni.

Wielki dom z podcieniami

We wsi Żuławki (pow. nowodworski) stoi przy drodze dom podcieniowy (nr 6) zwany „Danziger Kopf”. To jeden z najlepiej zachowanych domów dawnych gospodarzy na Żuławach Wiślanych. Zbudowano go w XVIII w. Zdobiące go detale architektoniczne nawiązują do zwieńczeń mebli gdańskich. Budynek ma ok 700 m. powierzchni użytkowej, zachował się układ wnętrza, wyposażenie sieni, stolarka, szafy w zabudowie oraz holenderskie flizy (płytki ścienne) i fajanse z Delft. We wsi są jeszcze trzy takie domy, w żuławskich wioskach – kilkanaście.
Odkrywanie żuławskich domów połączyć można z wywczasem na plażach Stegny lub Wyspy Sobieszewskiej, przeprawą promową przez Wisłę w Świbnie lub pieszą wyprawą do ptasiego rezerwatu u ujścia rzeki do Bałtyku.

Dzieło artysty - owczarza

We wsi Wielin (pow. koszaliński) stoi niewielki kościółek zbudowany w technice ryglowej. Z zewnątrz skromny, wręcz surowy wybucha we wnętrzu barokowym wyposażeniem z przełomu XVII i XVIII w. Centralnie umieszczony ołtarz opina loża kolatorska, naprzeciw empora organowa. Wszystko w drewnie lipowym, z rozszalałą ornamentyką roślinną i figuralną. Legenda mówi, że z braku pieniędzy wykonanie detali powierzono pomocnikowi owczarza. Musiał mieć talent, bo stworzył dzieła wybitne określane jako barok ludowy. W pobliżu plaża nad jeziorem, „osada średniowieczna” i megality w Borkowie i pałac Bismarcka w Warcinie.

Miasto kompletne

Kto się zachwyca przemysłową Łodzią niech jedzie do Żyrardowa. Kompozycja przestrzenna i architektoniczna – układ ulic, zabudowania fabryczne, mieszkalne i użyteczności publicznej z czerwonej nietynkowanej cegły – to znak rozpoznawczy industrialnych ośrodków z czasów XIX-wiecznej epoki rewolucji przemysłowej. Tu, w szczerym polu powstała przemysłowa osada, która z biegiem dziesięcioleci stała się stolicą polskiego lnu. Upadek fabryk spowodował, że podupadają opuszczone zabudowania fabryczne, chociaż już część z nich znalazła swoje drugie życie. Autentyczność jest niekwestionowaną wartością miasta, ewenementem w skali europejskiej. Po zwiedzaniu miasta można wybrać się na wyprawę szlakami Puszczy Bolimowskiej lub spływ Rawką.