Bilateralne spory trafiające przed Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej są rzadkością. Także dlatego, że źle wpływają na relacje pomiędzy państwami. Czy na tym zależało Czechom, którzy zaskarżyli do TSUE Polskę? A może po prostu puściły im nerwy?
Sprawa dotyczy planów rozszerzenia wydobycia w kopalni Turów. Kopalnia ta jest źródłem węgla brunatnego dla pobliskiej elektrowni PGE, która wytwarza 5 proc. krajowej produkcji prądu. Zdaniem czeskich władz plany te mogą zagrozić dostawom wody pitnej dla 30 tys. mieszkańców przygranicznego regionu – Kraju Libereckiego. Polska podkreśla, że tylko przedłużyła koncesję, że nie ma mowy o ekspansji odkrywki, a czeskie zarzuty nazywa nieuzasadnionymi. Nie ukrywa też zaskoczenia, bo liczyła, że uda jej się z sąsiadem dogadać.