Przechodząc z jednej firmy do drugiej, spedytorzy zabierają ze sobą klientów. Udowodnienie naruszenia prawa okazuje się w takich przypadkach wyjątkowo skomplikowane.

Spedycyjna firma Done Deliveries pozwała działającą w tej samej branży spółkę Synertis i jej zarząd o czyny nieuczciwej konkurencji. Zarzuca im nakłonienie byłych pracowników Done Deliveries do złamania zakazu konkurencji oraz bezprawne pozyskanie i wykorzystanie tajemnicy przedsiębiorstwa. W pozwie wskazano też na nieuprawnione korzystanie z gotowych efektów pracy Done Deliveries (pasożytnictwo) – poprzez przejęcie części klientów.

Roszczenia opiewają na prawie 4,5 mln zł, bo na tyle Done Deliveries szacuje – popierając to opinią ekspercką – utracone korzyści z obsługi przejętych klientów od stycznia 2019 r. do grudnia 2022 r.

– To największa sprawa, jaką wytoczyliśmy, walcząc z przejmowaniem pracowników razem z bazami klientów – mówi Damian Misiek, prezes zarządu i właściciel firmy Done Deliveries. – To zjawisko dotyczy też innych branż, ale w naszej przybrało skalę patologiczną. Nawet w ogłoszeniach rekrutacyjnych niektórzy bez zahamowania piszą, że zatrudnią „spedytora z bazą” – dodaje.

Nieskuteczny zakaz konkurencji

Jego firma zmaga się z tym problemem od 2019 r. – W tym czasie konkurencja wyciągnęła od nas prawie 20 osób wraz z bazami klientów, pomimo że wypłacaliśmy odszkodowania z tytułu umowy o zakazie konkurencji, które sięgały kilkudziesięciu tysięcy złotych rocznie na każdego pracownika. Większość z nich namierzyliśmy i zebraliśmy materiał dowodowy. Jednak mogło ich być więcej – mówi prezes Done Deliveries.

Problem jest poważny, bo utrata klientów, „wynoszonych” przez spedytorów, uszczupliła przychody Done Deliveries w 2020 r. o ok. 30 proc., tj. ok. 30 mln zł.

– Jesteśmy pierwszą firmą w branży, która zabrała się do walki z tą patologią na taką skalę – mówi Damian Misiek. – Zaangażowaliśmy dużą kancelarię (SPCG), detektywów, specjalistów od informatyki śledczej i biegłego, żeby obliczyć wysokość szkody – wylicza. W grudniu ub.r. w branżowym piśmie „Transport Manager” podał, że od 2019 r. spółka wydała na te działania ponad 1,5 mln zł.

Do tej pory zakończyło się sześć postępowań cywilnych. Są to wygrane i ugody Done Deliveries z pracownikami oraz ugoda z firmą Virtus Logistics. Ta ostatnia zapłaciła odszkodowanie i opublikowała przeprosiny w prasie branżowej.

Trwają ponadto postępowania karne o czyny nieuczciwej konkurencji, oszustwo i składanie fałszywych zeznań.

Praca detektywistyczna

W największej sprawie cywilnej (Done Deliveries przeciwko Synertis, sygnatura akt XXIV GW 752/23) przesłuchano już większość świadków, Sąd Okręgowy w Katowicach zdecydował też powołać biegłego. Jednak do jej zakończenia jeszcze daleko.

– To są trudne, żmudne sprawy – mówi Piotr Kamiński, radca prawny, partner zarządzający w kancelarii SPCG, reprezentujący Done Deliveries. – Podstawą tego i podobnych pozwów jest ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (tj. Dz.U. z 2022 r. poz. 1233; dalej: u.z.n.k.). Do tego mamy umowy o zakazie konkurencji i umowy o zachowaniu poufności (NDA), jakie ze swoimi pracownikami zawiera Done Deliveries – wylicza.

Przyznaje, że kwestie dowodowe przysparzają w takich sprawach dużo trudności. – Nie ma tu typowego trupa w szafie, to są raczej sprawy poszlakowe i mrówcza robota przy zbieraniu dowodów – mówi prawnik.

Po uzyskaniu dostępu do danych logowania spedytorów na internetowych giełdach transportowych mozolnie tropiono, jak pod pseudonimami realizowali zlecenia dla klientów, których obsługiwali wcześniej w Done Deliveries. – To jest praca detektywistyczna – stwierdza Piotr Kamiński.

Poprosiliśmy też o komentarz Synertis. Firma oświadczyła: „Nie zgadzamy się z zarzutami stawianymi przez Done Deliveries”.

Cały zespół

Problem przejmowania baz klientów dotyczy wielu firm. Dotknął m.in. firmę verocargo.

– Jedna rzecz to przejmowanie pracowników ze względu na ich kompetencje. To dopuszczalne. Przejmowanie pracownika z klientami to już bardzo wątpliwa praktyka. A przejmowanie całych zespołów to według mnie przestępczość gospodarcza – mówi Adam Zieliński, prezes verocargo.

Z verocargo na początku 2023 r. odeszła kierowniczka jednego z oddziałów. Do nowo utworzonej firmy przeniesiono znaczną część aktywnych klientów i część zespołu.

– Podejrzewamy, że przygotowywała się do tego przez kilka miesięcy, może nawet rok. Gromadziła bazy klientów, podwykonawców, żeby je wykorzystać w nowym miejscu. W negatywnym świetle przedstawiała kontrahentom sytuację verocargo. Oszacowaliśmy, że w efekcie firma utraciła znaczą część prowizji, jaką uzyskiwała, obsługując utraconych klientów – stwierdza Adam Zieliński.

– Większość z nich od tego czasu odzyskaliśmy, ale już nie na dawnym poziomie współpracy, bo szarpanina nie służy budowaniu relacji. Za naszą stratę uważam też całość premii wypłaconej tej osobie w ostatnim roku pracy. Nie dostałaby jej, gdybyśmy wiedzieli, że w tym czasie prowadzi działania, z których skorzysta konkurencja – wylicza.

Verocargo zaproponowało w tej sprawie ugodę, ale druga strona ją odrzuciła.

– Przygotowujemy się do długiego sporu prawnego. Wychodzimy z założenia, że nieuczciwość i przestępczość należy wyjaśniać, doprowadzać do odpowiedzialności – mówi Adam Zieliński. – Zbieranie dowodów jest jednak pracochłonne i czasochłonne, co może zniechęcać – przyznaje.

Nie tylko kontakty

Jedną z kluczowych kwestii w takich sprawach jest ustalenie, czy baza klientów stanowi tajemnicę przedsiębiorstwa i prawo do niej ma firma, a nie były pracownik, który tych klientów obsługiwał.

– Mówiąc o bazie klientów, mamy na myśli nie tylko telefony i adresy, bo takie informacje można łatwo znaleźć. W grę wchodzi jednak także wiedza o kontrahentach: do kogo z jaką sprawą się udać, kto jest decyzyjny, jakie warunki akceptuje, na czym danej firmie zależy. Spedytor nabywa tę wiedzę w Done Deliveries, która to firma ponosi nakłady na jego szkolenie i pomaga w zdobywaniu klientów, a potem idzie do innej firmy i tam tę wiedzę i znajomości wykorzystuje – wyjaśnia Piotr Kamiński. – Są tu odcienie szarości: nie negujemy, że ktoś w nowej firmie może wykorzystać swoje doświadczenie z poprzedniej. Ale bazy klientów stanowią tajemnicę przedsiębiorstwa – podkreśla prawnik.

Przed katowickim sądem podnosił m.in., że w doktrynie za informacje posiadające wartość gospodarczą i mogące stanowić tajemnicę przedsiębiorstwa uznaje się m.in. informację handlową – np. listę klientów.

Przyjmując osobę, która już zdobyła klientów, firma nie ponosi kosztów ich pozyskiwania.

– Rzeczą naturalną jest, że za budowanie relacji jest odpowiedzialny konkretny pracownik (w tym przypadku spedytor), który zwyczajnie, po ludzku tym zaufaniem jest obdarzany i identyfikowany z jakością realizowanej usługi – stwierdza Damian Misiek. – Zbiór tych elementów nazywamy kapitałem klienckim. Nasze roszczenia opierają się na tym, że najpierw Done Deliveries ponosi nakłady na budowanie tego kapitału, a potem inna firma nieuczciwie wchodzi w jego posiadanie i czerpie z tego korzyści. To pasożytnictwo – uważa.

Zaznacza, że dotychczasowe działania spółki odnoszą wymierne skutki.

– Poza sześcioma wygranymi sprawami ograniczyliśmy rotację spedytorów i jesteśmy na dobrej drodze, aby wygrać kilkanaście kolejnych spraw. Przy okazji zbudowaliśmy unikalne know-how w zakresie gromadzenia dowodów i sposobu prowadzenia postępowań cywilnych i karnych. Wiele firm z branży zaczęło się zgłaszać do nas z prośbą o pomoc w analogicznych sprawach – podsumowuje Damian Misiek. ©℗

OPINIA

Prosta baza nie jest chroniona

ikona lupy />
dr Zbigniew Okoń partner w kancelarii Rymarz Zdort Maruta / Materiały prasowe

Baza klientów spedytora raczej nie jest bazą danych, która mogłaby podlegać ochronie na mocy ustawy o ochronie baz danych (tj. Dz.U. z 2021 r. poz. 386).

Bazy danych są chronione prawem sui generis, jeżeli wymagają istotnego nakładu inwestycyjnego na sporządzenie, weryfikację lub prezentację ich zawartości. W świetle orzecznictwa TSUE (przede wszystkim sprawy C-338/02, C-444/02, C-64/02 i C-203/02 dotyczące baz danych informacji sportowych) to nakład na „sporządzenie” należy rozumieć jako nakład na pozyskanie określonych informacji w celu ich włączenia do bazy. Dlatego prosta baza danych, która zawiera wyłącznie informacje o kontrahentach zebrane w związku ze składaniem ofert, świadczeniem usług czy z wystawianiem faktur – raczej nie będzie chroniona prawem sui generis.

Zbiór informacji o klientach firmy spedycyjnej może być jednak chroniony jako tajemnica przedsiębiorstwa. Uznanie go za tajemnicę przedsiębiorstwa wymaga łącznego spełnienia trzech przesłanek z art. 11 ust. 2 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (tj. Dz.U. z 2022 r. poz. 1233): informacje są poufne i mają wartość gospodarczą, a przedsiębiorca podjął rozsądne działania w celu zachowania ich poufności.

Trzeba jednak pamiętać, że kontakt z klientami dotychczasowego pracodawcy nie dowodzi sam w sobie naruszenia tajemnicy przedsiębiorstwa. Z orzecznictwa Sądu Najwyższego (m.in. wyrok SN z 29.01.2021 r., V CSKP 7/21, LEX nr 3114850) wynika bowiem, że były pracownik ma prawo do wykorzystania wiedzy i doświadczenia zdobytego w czasie zatrudnienia. Osoba z wieloletnim doświadczeniem będzie z reguły mieć wystarczającą wiedzę o danej branży i sieć kontaktów, aby w zwykły i dozwolony sposób pozyskać nowych klientów dla kolejnego pracodawcy.