Przedstawiciel koncernu, do którego należą Facebook i Instagram, zapowiedział obniżenie opłat za korzystanie z tych serwisów społecznościowych w wersji bez udostępniania danych osobowych.

Obniżka ma wynieść 40 proc.: z obecnej ceny subskrypcji wynoszącej 9,99 euro miesięcznie do 5,99 euro. Dopłata za każde połączone konto spadnie zaś z 6 euro do 4 euro miesięcznie. Takie zmiany prawnik Mety Tim Lamb zadeklarował we wtorek podczas zorganizowanego przez Komisję Europejską spotkania roboczego poświęconego unijnemu aktowi o rynkach cyfrowych (DMA, obowiązuje od 7 marca). Firma nie podała dotychczas, od kiedy nowe warunki będą obowiązywać.

Jak cytuje Reuters, Tim Lamb powiedział Komisji, że to najniższa rozsądna cena za korzystanie z usług tej jakości co Facebook i Instagram. „W tej chwili panuje niepewność regulacyjna i należy ją szybko opanować” – dodał.

Płatny dostęp do swoich największych platform Meta wprowadziła na teranie Europejskiego Obszaru Gospodarczego (EOG) w listopadzie ub.r. Od tego czasu użytkownik może albo zapłacić za używanie Facebooka i Instagrama bez reklam, albo zgodzić się na przetwarzanie swoich danych osobowych na potrzeby reklamowe (tzw. system „pay or okay”).

Wysoka cena płatnych subskrypcji od początku budzi duże kontrowersje. Obrońcy prywatności kwestionują jej zgodność z RODO – cena przekracza bowiem raportowane przez koncern przychody osiągane z jednego użytkownika w Europie. W tej sytuacji dobrowolność zgody na zbieranie danych osobowych wydaje się wątpliwa. Dlatego austriacka organizacja NOYB, założona przez Maxa Schremsa, w listopadzie ub.r. złożyła do austriackiego organu ochrony danych skargę na subskrypcje Mety.

Teraz Schrems powiedział Reutersowi, że nie uważa, aby sama zmiana kwoty czyniła ten model legalnym. „Jego celem jest nakłonienie użytkowników do kliknięcia OK, nawet jeśli nie jest to ich wolny i prawdziwy wybór” – uzasadnił Max Schrems.

Sprawie przyglądają się też europejskie organy ochrony danych. W styczniu br. organy z Norwegii, Holandii i Niemiec (organ w Hamburgu) zwróciły się do Europejskiej Rady Ochrony Danych (EROD) o wydanie opinii co do modelu „pay or okay”. Tę inicjatywę wsparły europejskie organizacje pozarządowe, które zaapelowały, aby EROD sprzeciwiła się takiemu modelowi, jaki stosuje Meta, i zapobiegła „stworzeniu istotnej luki w RODO”.

Ponadto grupy konsumenckie z Europejskiej Organizacji Konsumentów (BEUC) zaskarżyły big techa zarówno do sieci unijnych organów ochrony konsumentów (CPC), jak i krajowych organów ochrony danych.

Subskrypcje Mety wzięto pod lupę nie tylko na gruncie RODO. Jak pisaliśmy (DGP z 18 marca), Komisja Europejska analizuje ten model z punktu widzenia aktu o usługach cyfrowych (DSA). Do piątku Meta ma odpowiedzieć na pytania Brukseli w tej sprawie.

W grę wchodzi ponadto najnowsza regulacja sfery cyfrowej – DMA. Akt zakazuje tak dużym firmom jak Meta (strażnikom dostępu) wykorzystywania danych osobowych uzyskanych przy świadczeniu usługi podstawowej (są nimi Facebook i Instagram) do świadczenia innej usługi, np. reklamowej.

W informacji o działaniach podjętych w związku z wprowadzeniem DMA Meta wymieniła model subskrypcyjny jako jeden z elementów gwarantujących zgodność jej usług z unijną regulacją. Zdaniem big techa wybór: zapłacić gotówką albo danymi „zapewnia pełną i skuteczną zgodność” także z RODO.©℗