Giganci cyfrowi, którzy muszą wprowadzić wymagane unijną regulacją zmiany, stają na głowie, aby użytkownicy i konkurenci nie mogli z nich zbyt łatwo skorzystać.

Platformy internetowe o pozycji tak silnej, że na rynku Unii Europejskiej mogą blokować lub utrudniać działalność swoim konkurentom – czyli strażnicy dostępu – zostaną wkrótce zmuszone do takiej zmiany swoich praktyk, aby mniejsze firmy mogły z nimi rywalizować na uczciwych warunkach.

Wymaga tego rozporządzenie 2022/1925 – akt o rynkach cyfrowych (dalej: DMA). Jest ono stosowane od początku maja ub.r., ale wprowadzanie nowych zasad odbywa się etapowo, więc na efekty jeszcze czekamy. We wrześniu ub.r. Komisja Europejska wskazała sześć firm uznanych za strażników dostępu, obejmując regulacją 22 świadczone przez nich usługi. Do 6 marca 2024 r. strażnicy muszą dostosować usługi do wymogów DMA.

– To będzie rewolucja, na której skorzystają użytkownicy i konkurenci strażników dostępu: dostawcy usług płatniczych, twórcy aplikacji i sklepów z aplikacjami oraz inne firmy z branży cyfrowej. A im więcej będzie na rynku różnych dostawców usług, tym lepsze ceny i lepsza ich jakość dla konsumentów – mówi dr Iga Małobęcka-Szwast, radca prawny z kancelarii Wardyński i Wspólnicy.

Milion euro na wejście

O planowanych w związku z DMA zmianach poinformowały dotychczas Google, Meta i Apple.

– Ogólnie rzecz biorąc, zapowiedzi wyglądają dobrze, chociaż wiele będzie zależało od sposobu praktycznego wdrożenia nowych zasad – ocenia Iga Małobęcka-Szwast.

W tym, co zakomunikowały big techy, ekspertka dostrzega bowiem haczyki.

Apple będzie musiał otworzyć swój system operacyjny iOS na alternatywne do AppStore sklepy z aplikacjami. I zapowiada, że to zrobi. – Stawia jednak warunki – żeby działać w środowisku iOS, sklep będzie musiał przejść przez proces akceptacji Apple’a, a jego twórcy muszą okazać akredytywę na kwotę co najmniej 1 mln euro. Koncern uzasadnia to względami bezpieczeństwa użytkowników i potrzebą zabezpieczenia rozwoju usług świadczonych przez sklepy z aplikacjami – stwierdza dr Małobęcka-Szwast.

Apple wykorzystuje w ten sposób możliwości, jakie daje mu DMA. Nakazując dopuścić innych graczy, akt pozwala strażnikowi zabezpieczyć integralność usług i chronić użytkowników. – Próg finansowy oznacza jednak, że mniejsi gracze nie staną w szranki z Apple – zaznacza prawniczka. Dodaje, że KE – z własnej inicjatywy lub rozpatrując skargę – będzie mogła zbadać, czy są to adekwatne warunki.

Ponadto koncern ma dopuścić alternatywne do Apple Pay usługi płatnicze. I zrobi to, ale pobierając 17 proc. od takich transakcji. Po ogłoszeniu tych planów muzyczny serwis streamingowy Spotify – który wcześniej liczył na wzrost subskrypcji dzięki DMA – stwierdził, że arogancja big techa wzniosła się na nowy poziom. „Pod fałszywym pretekstem uległości i ustępstw przedstawiają plan, który jest kompletną i totalną farsą” – oświadczył Spotify, podkreślając, że nowe zasady nie poprawią jego sytuacji, a wręcz mogą ją pogorszyć.

Wydmuszki

Apple ma oprócz tego ułatwić wybór innej niż Safari domyślnej przeglądarki. Otwarcie systemu operacyjnego i równoprawne traktowanie innych przeglądarek oraz wyszukiwarek obowiązuje też Google’a (Alphabet), który w związku z tym zapowiedział wyświetlanie dodatkowych ekranów wyboru.

– Będzie to możliwość zmiany predefiniowanej wyszukiwarki lub przeglądarki na ekranie urządzenia końcowego, np. smartfona, gdzie użytkownikowi pokażą się inne opcje do wyboru – wskazuje Luiza Piskorek, radca prawny i partner w Kancelarii Prawnej Media. – Przykładem pozytywnych zmian z perspektywy konsumenta będzie też zapewnienie możliwości łatwego anulowania płatnych subskrypcji i odinstalowywania wstępnie instalowanych aplikacji największych platform na swoich urządzeniach – stwierdza.

Dodaje, że strażnicy nie powinni projektować swoich interfejsów internetowych w sposób, który istotnie zakłóca lub ogranicza zdolność użytkowników końcowych do swobodnego wyrażenia zgody, na przykład w drodze manipulacji czy wprowadzania w błąd. – Powinniśmy odczuć zmniejszenie się częstotliwości wyskakujących okienek z pytaniem o wyrażenie zgody – uważa Luiza Piskorek.

Zapowiedzi Google’a dotyczące DMA są najskromniejsze. Iga Małobęcka-Szwast wyjaśnia, że ta firma wprowadziła już część zmian – np. w Google Shopping, Androidzie, reklamach – w rezultacie postępowań antykonkurencyjnych o faworyzowanie własnych usług.

Najwięcej zastrzeżeń dr Małobęcka-Szwast zgłasza pod adresem Mety. – Meta zapowiada wprawdzie zmiany, w tym dla usług Facebook Gaming i Facebook Marketplace, ale mogą one raczej zniechęcić użytkowników do korzystania z nowych uprawnień – uważa Iga Małobęcka-Szwast.

Konsekwencją wymaganej przez DMA możliwości odłączenia tych usług od głównego konta Facebooka – co wiąże się z zaprzestaniem przekazywania danych – będzie bowiem brak możliwości gry w grupie (w przypadku Facebook Gaming) lub komunikowania się ze sprzedającymi przez Messengera (Facebook Marketplace). – W obu przypadkach bez zgody na łączenie kont otrzymamy tylko wydmuszki tych usług, co de facto wymusza zgodę. Mam więc duże wątpliwości co do sposobu, w jaki Meta wdraża DMA – komentuje prawniczka.

Silne ekosystemy

Luiza Piskorek zastrzega, że na podstawie zapowiedzi big techów trudno ocenić, jak te zmiany będą funkcjonowały w praktyce. – Prawdziwy poważny sprawdzian dla platform będzie miał miejsce już w marcu – zapowiada.

Kluczową rolę w egzekwowaniu nowych przepisów odegra Komisja Europejska.

Jakub Borowiak, prawnik w kancelarii prawnej Media, zwraca uwagę, że DMA wprowadza mechanizmy weryfikacji spełniania wymogów przez strażników dostępu, a także system kar na wypadek naruszeń. – Platformy, które nie będą wypełniać obowiązków, czeka perspektywa ogromnych grzywien, które będą mogły zostać nałożone przez KE. Ich wysokość może wynieść nawet do 10 proc. łącznego światowego obrotu firmy. W przypadku ponownego naruszenia kara może wzrosnąć aż do 20 proc. Wizja tych strat dla platform może wspomóc zapewnienie efektywności nowych regulacji – stwierdza prawnik.

Jak przypomina dr Małobęcka-Szwast, zgodnie z art. 27 DMA każda osoba trzecia – np. konsument lub przedsiębiorca – będzie mogła informować krajowe organy ochrony konkurencji lub KE o wszelkich praktykach strażników dostępu niezgodnych z unijną regulacją. – Platformy cyfrowe zbudowały sobie silne ekosystemy. DMA próbuje je teraz otworzyć, ale nie będzie to łatwe – podkreśla prawniczka.

Nie wszyscy strażnicy ujawnili już zmiany wynikające z DMA. Co więcej, niektórzy kwestionują decyzję Komisji o wyznaczeniu ich usług jako podlegających przepisom aktu. Nie zwalnia ich to jednak z obowiązku dostosowania się do regulacji.

– Złożone przez Apple, Metę i ByteDance (właściciel TikToka) skargi nie mają skutku zawieszającego z mocy prawa – stwierdza dr Małobęcka-Szwast. – Jednakże Trybunał Sprawiedliwości UE może na ich wniosek zarządzić zawieszenie wykonania zaskarżonego aktu, jeśli uzna, że okoliczności tego wymagają – dodaje.

Są to środki tymczasowe, a ich zastosowanie obwarowane jest wysokimi wymaganiami. – Skarga w postępowaniu głównym nie może na pierwszy rzut oka wydawać się pozbawiona podstaw. Wnioskodawca musi wykazać, że środki są pilne i że bez nich poniósłby poważną i nieodwracalną szkodę, oraz środki tymczasowe muszą uwzględniać równowagę interesów stron i interesu publicznego – wylicza Iga Małobęcka-Szwast. ©℗

Strażnicy dostępu i usługi objęte wymogami DMA / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe