Jan Komosa, adwokat DAPR

Klientka kupiła towar, a następnie otrzymała od sprzedawcy e-mail z prośbą o wyrażenie opinii o produkcie. Uznała to za marketing, na który nie wyrażała zgody. Zgłosiła skargę do prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Ten uznał, że jest to marketing, ale pod względem RODO nie ma problemu, gdyż zgoda nie jest wymagana. Organ uznał, że ma tutaj zastosowanie prawnie uzasadniony interes administratora.

Klientka była innego zdania i złożyła skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Wskazała, że administrator nie miał prawnie uzasadnionego interesu, bo brakowało zgody z ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 344). WSA przyznał jej rację i uznał, że organ niewystarczająco rozważył kwestię braku zgody z prawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną do istnienia prawnie uzasadnionego interesu z RODO (sygn. akt II SA/Wa 715/22). Żeby nie było zbyt łatwo, ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną nie dotyczy przesyłania marketingu, lecz informacji handlowej.