To kolejna odsłona opisywanego przez DGP sporu interpretacyjnego sprawiającego, że firmy tracą szanse na wygrywanie wielomilionowych przetargów z powodu treści dokumentów, na których wystawienie nie mają wpływu. Chodzi o gwarancje wadialne. Część banków i ubezpieczycieli zaznacza w nich, że żądanie zapłaty z gwarancji musi zostać zgłoszone w terminie jej ważności. To zaś jest kwestionowane przed Krajową Izbą Odwoławczą, która w części wyroków (orzecznictwo nie jest tu jednolite) uznaje, że taka treść niewystarczająco zabezpiecza interes zamawiających. W praktyce skraca bowiem termin obowiązywania gwarancji. Zanim zamawiający wystąpi do gwaranta i prześle pismo, może upłynąć kilka dni. Tymczasem przesłanki do zatrzymania wadium mogą się ziścić nawet w ostatniej chwili.
W ostatnim czasie w tej kwestii dwukrotnie wypowiedział się Sąd Zamówień Publicznych, w obydwu wyrokach uznając, że taka klauzula nie dyskwalifikuje oferty. Najnowszy wyrok zapadł w miniony czwartek. Spór dotyczył przetargu na kompleksowe utrzymanie dróg krajowych zarządzanych przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad Oddział w Zielonej Górze. Wadium wyniosło w nim milion złotych. Konsorcjum, którego ofertę uznano za najkorzystniejszą, wniosło je w postaci gwarancji ubezpieczeniowej. Towarzystwo Ubezpieczeń Europa SA ustaliło jego ważność od 18 marca 2022 r. do 15 lipca 2022 r., kiedy to upływał termin związania ofertą. Do dokumentu wpisało dodatkowo klauzulę, zgodnie z którą wypłata nastąpi w terminie 14 dni roboczych „od dnia doręczenia gwarantowi w terminie ważności gwarancji pierwszego pisemnego żądania zapłaty”.