W zapowiadanej reformie planowania przestrzennego chodzi przede wszystkim o przeciwdziałanie lokalizowaniu zabudowy „w szczerym polu”. Skutkuje to bowiem częstym wymuszaniem na gminach dodatkowych inwestycji związanych z komunikacją czy infrastrukturą społeczną i techniczną – przekonywali przedstawiciele Ministerstwa Rozwoju i Technologii podczas ubiegłotygodniowej konferencji.

Argumentowali, że przestrzenne, finansowe i społeczne koszty rozlewania się zabudowy ponosimy wszyscy.
– Warunkami zabudowy inwestorzy czasem wymuszają realizację inwestycji, której gmina w ogóle by nie chciała – mówi wiceminister rozwoju odpowiedzialny za budownictwo Piotr Uściński. Opisywana już przez nas, przygotowywana przez resort nowelizacja ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym ma rozwiązać m.in. ten problem.
Jeżeli w gminie będzie plan ogólny, a takie mają powstać do 2026 r., decyzje WZ będą wydawane tylko w oparciu o taki plan. WZ, dodaje Uściński, mają być ważne przez pięć lat od momentu uprawomocnienia, co ma pozwolić inwestorom na zrealizowanie inwestycji.
Czym będzie plan ogólny? Ma to być nowe narzędzie planistyczne, uchwalane dla całej gminy, w randze aktu prawa miejscowego. Jak tłumaczy ministerstwo, ustalenia zawarte w planie ogólnym będą wiążące zarówno dla planów miejscowych, w tym zintegrowanych planów inwestycyjnych (ZPI), jak i dla decyzji o warunkach zabudowy. – Plan ogólny ułatwi kreowanie polityki przestrzennej gminy – deklaruje resort.
Plan zastąpi studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy. Ma być zwięzłym dokumentem o krótkiej liście ustaleń. Natomiast ogólne kierunki polityki przestrzennej mają być zapisane w strategii rozwoju gminy.
Kolejna zmiana dotyczyć ma tzw. lex deweloper (Dz.U. z 2018 r. poz. 1496).
Mają je zastąpić tzw. zintegrowane plany inwestycyjne. ZPI mają być uchwalane po podpisaniu umowy urbanistycznej, która określi zobowiązania wobec gminy, typu budowa drogi czy szkoły. Obowiązkowa będzie partycypacja społeczna, której – przyznaje resort rozwoju – zabrakło przy lex deweloper. Zapewniona ma być także transparentność decyzji.
ZPI obejmą dowolne inwestycje, nie tylko mieszkaniowe. Zgodnie z intencjami resortu mają dać gminom większe możliwości w lokalizowaniu inwestycji z uwzględnieniem partycypacji społecznej i zasad ładu przestrzennego. – Wzajemne zobowiązania gminy i inwestora będą zapisane w umowie urbanistycznej, zapewniając tym samym pełną transparentność. ZPI jest oczekiwane przez inwestorów, w tym deweloperów, ale jego pozytywne skutki będą odczuwać np. przyszli nabywcy mieszkań poprzez zakładaną zwiększoną dostępność lokali – przekonuje MRiT.
Ponadto rozwiązania te wychodzą naprzeciw oczekiwaniom dużych przedsiębiorstw poszukujących terenów pod rozbudowę istniejących lub budowę nowych inwestycji.
Nowe przepisy mają też uprościć, ujednolicić i przyspieszyć proces sporządzania aktów planowania przestrzennego. Z danych resortu wynika, że prawie jedna trzecia planów miejscowych jest procedowana ponad trzy lata.
– Aby to zmienić, proponujemy wprowadzenie trybu uproszczonej procedury planistycznej w konkretnych przypadkach, umożliwienie równoczesnego prowadzenia procedur dla różnych aktów oraz ograniczenie konieczności powtarzania konsultacji społecznych – zaznacza ministerstwo.
Pojawią się też zróżnicowane formy prowadzenia konsultacji społecznych.
Według zapowiedzi Ministerstwa Rozwoju i Technologii projekt noweli ma pójść do 21-dniowych konsultacji w kwietniu i wejść w życie 1 stycznia 2023 r.
Wyjątkiem będą przepisy dotyczące rejestru urbanistycznego i dalszej cyfryzacji aktów planistycznych, a także związane z nową formą opłaty planistycznej. Te zaczną obowiązywać od 1 stycznia 2026 r.
Reforma planowania przestrzennego ma zostać sfinansowana z Krajowego Planu Odbudowy. ©℗
Etap legislacyjny
Projekt przed skierowaniem do konsultacji