Zbrojna agresja w Ukrainie to sankcje gospodarcze i ich intensyfikacja, a co za tym idzie spore trudności kontraktowe dla przedsiębiorców.

Sytuacja jest dynamiczna. Trzeba pamiętać, że sankcje na Rosję w pewnym zakresie trwają już od 2014 roku, od czasu zajęcia Krymu i działań w Doniecku. Są to nie tylko sankcje na surowce, ale też inne embarga dotyczące importu i eksportu, a także sankcje nałożone indywidualnie na oligarchów powiązanych z rosyjską władzą. Oczywiście po zbrojnej inwazji na Ukrainę sankcje bardzo zaostrzono, a ich siatka zgęstniała odczuwalnie i nadal gęstnieje. W tej chwili Unia przygotowuje już piąty pakiet sankcji. Trzeba się w tym orientować - w zależności od tego, jaki profil działalności prowadzi przedsiębiorca.

Rząd zapowiedział tarczę antyputinowską i pomoc firmom w znalezieniu nowych rynków zbytu. Czy jeśli jakiś przedsiębiorca wyłamałby się z obowiązujących sankcji, mógłby za to ponieść konsekwencje? Abstrahujemy tu od kwestii etycznej.

Reklama

Są to przede wszystkim dotkliwe kary pieniężne. Tytułem przykładu: w lutym tego roku angielskie organy ukarały Clear Junction Limited – globalnego gracza na rynku usług finansowych za dokonywanie przelewów na rzecz Rosyjskiego Narodowego Banku Handlowego (RNCB). Takie przelewy były zakazane jeszcze na podstawie sankcji wprowadzonych po aneksji Krymu w 2014 r. Warto też przypomnieć, patrząc nieco w przeszłość, amerykańskie sankcje wymierzone w Iran. USA sankcje traktują bardzo poważnie. Za ich naruszenie grożą kary finansowe dla przedsiębiorstw, a dla osób fizycznych świadomie dokonujących naruszenia także kara pozbawienia wolności.

Jaki wpływ na zobowiązania handlowe ma wojna?

Reklama

Z grubsza można wydzielić trzy grupy relacji kontraktowych, na które wojna i sankcje mogą mieć wpływ.

Pierwsza, na którą obecna sytuacja będzie miała wpływ bezpośredni, to relacje międzynarodowe i transgraniczne z podmiotami z Rosji albo z innych krajów, ale takie, które dotyczą wykonywania umów na terytorium Rosji. Mowa tu np. o dostawie towarów do Rosji, które zostały objęte sankcjami eksportowymi, czyli zakazem wywozu ich do tego kraju.

Druga - to oddziaływanie pośrednie. Chodzi np. o kontrakt w Polsce, który dotyczy produkcji w oparciu o elementy sprowadzane np. z Rosji. W czasie wojny może dojść do przerwania łańcucha dostaw towarów do producenta, który albo wcale nie może wykonać zobowiązania, albo napotyka na inne poważne trudności. Powstają więc pytania o komponenty zastępcze i dostęp do nich. Sytuacja może jednak dotyczyć też rynku pracowników, co bezpośrednio wpływa na wykonanie podjętych kontraktów. Myślę np. o branży transportowej czy budowlanej, gdzie spory procent ekipy stanowili mężczyźni z Ukrainy. Jednak z uwagi na konflikt zbrojny wrócili do ojczyzny i wstąpili do wojska. Przy odpowiednich okolicznościach prawnokontraktowych, taki przedsiębiorca przy zwłoce lub niewykonaniu zobowiązania, być może mógłby podnosić, iż jego opóźnienie w pracach jest niezawinione.

Trzecią grupę relacji kontraktowych, którą dotyka wojna i sankcje można umiejscowić w sytuacji, w której przedsiębiorcy sami zdecydowali się na bojkot i wycofali się z rynku rosyjskiego.

Co kryje się pod sformułowaniem „wycofali się”?

To ogólne stwierdzenie w praktyce jest bardziej uszczegółowione. Z pewnością te firmy dokonały szczegółowej oceny aktualnej sytuacji przedsiębiorstwa oraz istniejących ryzyk dla określonych transakcji. Firma może zdecydować, że istniejące zobowiązania wykona, ale nowych już nie przyjmie. Jeżeli jednak decyzja o bojkocie była własna (my ją możemy pochwalić jako etyczną) to, co do zasady, wobec kontrahenta jest ona złamaniem umowy i wiąże się z odpowiedzialnością kontraktową.

W wielu umowach znajdziemy też klauzule, które nakazują - np. odbiorcom produktów - przestrzeganie kodeksów etycznych. Takie klauzule mogą zwalniać kontrahenta z wykonania zobowiązania np. z uwagi na to, że doszło do naruszenia zasad etycznych przez odbiorcę produktów (np. wykorzystywanie pracy dzieci). Stosują je często duże korporacje z zachodu. Odbiorcy, który narusza zasady etyczne można wypowiedzieć umowę. Wydaje się jednak, że tego typu zapisy umów będą miały ograniczone znaczenie w stosunkach z partnerami handlowymi z Rosji w obecnej sytuacji. No chyba, że udałoby się wykazać np. zaangażowanie takiego partnera w łamanie praw człowieka w związku z wojną – co jednocześnie miałoby związek z istniejącym węzłem umownym z kontrahentem z zachodu.

Zatrzymajmy się przez moment na relacjach z pierwszej grupy. Jakie grupy towarów objęły sankcje?

Wyobraźmy sobie kontrakt na towar o tzw. podwójnym przeznaczeniu tj. wojskowo-cywilnym. w przepisach unijnych. Do niedawna, jeśli cel był cywilny, można było towar dostarczać, a jeśli wojskowy to już nie. Obecnie eksport do Rosji takich towarów został całkowicie zakazany. Pod taki profil podchodzi szeroki wachlarz produktów, np. elektronika. Taki zakaz obecnie obowiązuje i nie można tego typu towarów eksportować do Rosji z Unii Europejskiej. Można wykorzystać ewentualnie wyłączenie, które dotyczy towarów na cele humanitarne np. apteczek – które de facto są stosowane z przeznaczeniem dla wojska. To, co też warto wiedzieć i wynika już ze zmienionych przepisów UE, konkretnie z rozporządzenia Rady UE z 25 lutego nr 2022/328, które zmienia rozporządzenie 833/2014 – to w przypadku towarów o podwójnym przeznaczeniu dla istniejących już zobowiązań z umów zawartych przed wybuchem wojny w Ukrainie, można uzyskać zwolnienie do końca kwietnia. Należy pamiętać, że rozporządzenie UE jest źródłem prawa, stosujemy je wprost i dotyczy każdego przedsiębiorcy w tym polskiego.

Mówimy oczywiście o sytuacji, gdy kontrakt został podpisany przed wprowadzeniem sankcji.

Tak. Siła wyższa to zdarzenie nieprzewidywalne, coś czego skutkom nie można zapobiec i ich uniknąć. Jeśli podpisaliśmy umowę po sankcjach, to oczywiście powinniśmy o nich wiedzieć. Jednak do oceny trzeba będzie przenalizować, co to za kontrakt, jak wygląda treść umowy, w jaki sposób w umowie dokonano kontraktowej alokacji ryzyka. Dlatego też mówiłem o tych wyłączeniach, czy też możliwościach uzyskania zezwolenia na określone grupy towarów.

W przypadku powołania się na siłę wyższą (np. nie mogłem dostarczyć, bo jest sankcja), przedsiębiorcę będzie zwolniony z odpowiedzialności za niewykonanie umowy, przy założeniu, że nie można było uniknąć takiego skutku.

Jeśli przedsiębiorca mógł uzyskać wyłączenia zgodnie z przepisami unijnymi a tego nie zrobił - wtedy na zaistnienie siły wyższej i zwolnienie z odpowiedzialności nie może się powołać. Wierzyciel może zarzucić dłużnikowi działanie zawinione i brak należytej staranności.

Na co powinni zwrócić uwagę przedsiębiorcy utrzymujący stosunki handlowe z rosyjskimi firmami?

Po pierwsze, czy sankcje wpływają na towary, którymi handlują.

Po drugie, czy jest możliwość uzyskania zezwolenia lub zmieszczenia się w wyjątku, by nie narazić się na zarzut niedopełnienia należytej staranności w wykonaniu umowy.

Po trzecie, koniecznie trzeba przejrzeć umowę, gdyż w kontrakcie mogą się znajdować przeróżne klauzule, takie jak np. te dotyczące siły wyższej, na które można powołać np. w celu wycofania z kontraktu.

Mogą tam być też tzw. klauzule hardship, czyli to, co u nas w kodeksie cywilnym zawiera się pod pojęciem klauzuli rebus sic stantibus - wyjątku od zasady dotrzymywania umowy w jej pierwotnym kształcie. To daje możliwość renegocjacji warunków kontraktu lub, w braku porozumienia między stronami, rozstrzygnięcia przez sąd o nowym sposobie wykonania zobowiązania lub nawet rozwiązania umowy.

Czy sankcja może zadziałać w ten sposób, że spowoduje zerwanie kontraktu? Czy polski przedsiębiorca może wycofać się z kontraktu?

Sankcja jeszcze nie spowoduje zerwania kontraktu, ale jest furtką do stwierdzenia, że umowa jest niewykonalna z uwagi na niemożliwość świadczenia. W rezultacie zobowiązanie może wygasnąć. Trzeba pamiętać, że jeżeli doszło do niezawinionej niemożliwości świadczenia, to nie możemy żądać świadczenia wzajemnego, czyli żądać zapłaty. Jeżeli się czegoś nie da wykonać, a w umowie nie pozostało już nic, co jest istotą umowy to zobowiązanie wygasa. Należy pamiętać że każda umowa jest inna. Możliwość wycofania się z niej, bądź stwierdzenie czy zobowiązanie wygasło, będzie możliwe po lekturze konkretnej umowy

Kurs rubla jest coraz niższy. Co w tej sytuacji z zyskiem, który należał nam się za handel jeszcze przed 24 lutego?

Najczęściej przedsiębiorcy rozliczają się w dolarach czy też euro - czyli walutach stabilnych. Wtedy problem spadku wartości rubla ponosi kontrahent, który rublem się posługuje przy zakupie waluty obcej. Musi wydać odpowiednio więcej rubli. Dla niego byłaby to rażąca strata i może – z dość ograniczoną perspektywą sukcesu - mógłby powołać się na umowną klauzulę hardship lub ustawową rebus sic stantibus.

W przypadku rozliczania się w rublach, gdy rosyjski kontrahent miał np. zapłacić 1000 rubli a jego kurs jest naprawdę tragiczny, należy sięgnąć do lektury umowy, bo ta może zawierać klauzulę waloryzacyjną. Zasada jest taka, że zapłata powinna być wyrażona w wartości nominalnej. W przypadku spadku siły nabywczej pieniądza rozwiązaniem byłaby tylko klauzula rebus sic stantibus, czyli w ostatecznym rozrachunku spotkanie w sądzie.

A jak wygląda kwestia prawa właściwego do stosowania przy danej umowie handlowej? Mówimy wciąż o prawie polskim, ale co będzie, jeśli dojdzie do sporu przy wykonaniu umowy a będziemy mieć konflikt systemów prawnych?

Najważniejsze będzie określenie, który organ może rozstrzygać o naszym sporze. Zdarza się, że często w handlu międzynarodowym strony umawiają się na arbitraż pozapaństwowy, „prywatny”. Siedziby arbitrażu też mogą być różne. Dla sporów miedzy wschodem a zachodem w dużym biznesie klasycznie pojawia się sąd Sztokholmskiej Izby Handlowej - Stockholm Chamber of Commerce. Np. Gazprom ma takie zapisy w kontraktach z PGNiG.

Jeśli nie ma klauzuli arbitrażowej, to musimy polegać na ogólnych zasadach dotyczących jurysdykcji. Zgodnie z obowiązującymi w Polsce przepisami, najczęściej jurysdykcja przysługuje sądom miejsca wykonania umowy lub sądom siedziby pozwanego. Właściwość sądu może wynikać też z umowy. Może się okazać, że będzie to polski sąd lub rosyjski.

Dopiero gdy ustalimy jaki sąd jest kompetentny do rozstrzygania sporów, trzeba rozważyć kwestię prawa właściwego dla umowy. Prawo mogą wybrać strony. Niekoniecznie swoje. Może być to, często wybierane, prawo angielskie lub szwajcarskie – jako neutralne wobec stron kontraktu. Jeśli nie - trzeba to prawo określić na podstawie przepisów prawa prywatnego międzynarodowego. Jeśli miałby orzekać polski sąd - wtedy prawo właściwe należy ustalić zgodnie z rozporządzeniem Rzym 1. Jeśli strony umowy nie wybiorą prawa to według tego rozporządzenia prawem właściwym będzie najczęściej prawo miejsca zwykłego pobytu sprzedawcy, czyli jego siedziby. W arbitrażu, o ile strony nie wybrały prawa, kwestia może być nieco bardziej złożona.

A jeśli kontrahent zechce wybrać prawo rosyjskie?

Z punktu widzenia prawa międzynarodowego, w przypadku wyboru prawa obcego, może dojść do ciekawej sytuacji. Chodzi o interakcję między przepisami prawa właściwego dla umowy a sankcjami pochodzącymi z prawa unijnego, które obowiązuje Polskę. Jeśli orzekałby sąd polski, a prawo państwa nieunijnego (angielskie, ale też rosyjskie) byłoby właściwe do umowy, to wtedy sąd musi stosować to prawo do oceny kontraktowych zobowiązań stron (także rosyjskie jeśli jest właściwe), ale weźmie też pod uwagę sankcje UE. Podstawą jest art. 9 rozporządzenia Rzym 1, czyli tzw. przepisy wymuszające swoje zastosowanie. Jeśli zaś orzekał będzie sąd rosyjski, to z pewnością nie będzie stosować sankcji unijnych. Dla rosyjskiego sądu znaczenie mogą mieć natomiast sankcje wprowadzane przez Rosję, przyjmowane w ramach retorsji.

No i jest jeszcze kwestia wykonania wyroku. Jeśli sąd polski (albo arbitrażowy) zastosuje sankcje UE to z pewnością będzie trudno taki wyrok wykonać w Rosji. I odwrotnie, rosyjski wyrok nieuwzględniający sankcji unijnych może spotkać się z odmową wykonania w Polsce. Przed wszczęciem postępowania dobrze jest zatem wiedzieć, gdzie wyrok ma być wykonany.

Czy z uwagi na wojnę spory sądowe są zawieszone?

Generalnie nie. Sama okoliczność wybuchu wojny nie zawiesza sporu, może jednak utrudnić przebieg postępowania. Może dojść np. do wycofania pozwu z uwagi na nadzwyczajne okoliczności. Do samego zawieszenia nie dochodzi z automatu. To może wynikać z trudności procesowych, technicznych – np. pełnomocnicy lub świadkowie z Rosji nie mogą dolecieć na proces lub kontrahenci sami są objęci sankcjami. Obecnie wszystko jest odwrócone do góry nogami, to jest właściwe stwierdzenie. Mówię o wpływie merytorycznym na to co się dzieje z kontraktem i jego wykonaniem. To zamrożenia kredytów, wycofania z łańcuchów dostaw. Należy się liczyć, że będą się pojawiały również trudności z przeprowadzeniem dowodów w sądach, z płatnościami za czynności procesowe z uwagi na wyłączenia rosyjskich banków z systemu Swift.