O tej inicjatywie DGP informował jako pierwszy pod koniec lipca („Obniżka kosztów pożyczek na stałe”, DGP nr 145). W ubiegłym tygodniu założenia nowych przepisów, przygotowane pod nadzorem wiceministra sprawiedliwości, pełnomocnika rządu ds. praw człowieka Marcina Warchoła, trafiły do wykazu prac rządu.
Według Warchoła projekt już w tym tygodniu powinien trafić do dwutygodniowych konsultacji społecznych. – Docelowo mam nadzieję, że Sejm przyjmie tę ustawę do końca roku – zapowiada wiceszef MS.
W stosunku do pierwotnych zapowiedzi nowością w projekcie będzie dodanie nowych przepisów do kodeksu cywilnego, które – jak mówi – będą wskazywały, że koszty pozaodsetkowe nie będą mogły być wyższe niż 25 proc. całkowitej kwoty pożyczki. Tłumaczy, że oznacza to uregulowanie pożyczek udzielanych przez osoby fizyczne.
– Pożyczkobiorcy będą chronieni, niezależnie od tego, u kogo taką pożyczkę zaciągną – czy u osoby fizycznej, czy u osoby prawnej – wskazuje minister Warchoł.
Poza tym projekt ma przywracać limity kosztów pozaodsetkowych. Przypomnijmy, że przepis zmniejszający maksymalną wysokość pozaodsetkowych kosztów kredytu konsumenckiego w czasie pandemii COVID-19 – wprowadzony na mocy tarczy antykryzysowej (Dz.U. z 2020 r. poz. 568) – wygasł z końcem czerwca br.
Stanowił on, że w przypadku pożyczek krótszych niż 30 dni koszty pozaodsetkowe nie mogły wynieść więcej niż 5 proc., a dla tych udzielanych na 30 i więcej dni mógł wynosić do 15 proc. plus 6 proc. za każdy rok trwania pożyczki. Niezależnie od długości trwania pożyczki poziom kosztów pozaodsetkowych nie mógł przekroczyć 45 proc.
Jak wyjaśnia wiceminister sprawiedliwości, na koszty pozaodsetkowe składają się m.in. marże, prowizje, wszelkie opłaty, kary umowne, koszty usług dodatkowych, a także wynagrodzenie pośrednika.
– Cel jest oczywisty – ochrona konsumentów przed nakładaniem na nich nieuzasadnionych, zbyt dużych obciążeń przez firmy pożyczkowe. Zwłaszcza że nie potwierdziły się obawy części rynku, że wskutek regulacji covidowych Polacy zostaną odcięci od chwilówek. Potwierdzają to dane statystyczne – przekonuje Warchoł.
Projekt ma też wprowadzić nadzór KNF nad instytucjami pożyczkowymi. Jak pisaliśmy, wersja projektu z lipca zakładała, że instytucje te będą pokrywały koszty nadzoru. Roczne opłaty miałyby wynosić nie więcej niż 20 tys. zł (nie więcej niż 5 tys. zł za każdy rozpoczęty kwartał działalności).
Poza tym komisja mogłaby m.in. nałożyć na osobę zarządzającą instytucją finansową, bezpośrednio odpowiedzialną za stwierdzone nieprawidłowości, karę pieniężną w wysokości do trzykrotnego miesięcznego wynagrodzenia brutto tej osoby, wyliczonego na podstawie średniego wynagrodzenia brutto za ostatnie 3 miesiące przed nałożeniem kary. A także nałożyć na taki podmiot karę do 15 mln zł.
– Firmy, które prowadzą działalność parabankową, też powinny podlegać kontroli – argumentuje Warchoł.
Regulacje dotyczące limitu kosztów miałyby wejść w życie z dniem ogłoszenia, a dotyczące nadzoru KNF – po 6 miesiącach, tak by komisja miała czas na przygotowanie się do ich wdrożenia.
Jak podkreślał wcześniej w komentarzu dla DGP Jarosław Ryba, prezes Polskiego Związku Instytucji Pożyczkowych, obniżone na czas pandemii limity musiały wygasnąć, ponieważ podczas pandemii legalna akcja pożyczkowa praktycznie zamarła, odcinając od mikrofinansowania tysiące rodzin.
– Przed pandemią sektor pożyczkowy odpowiadał za 2 mld zł dochodów budżetu państwa rocznie. Projekt wprowadzający na stałe nadzwyczajne kryzysowe restrykcje uniemożliwi prowadzenie rentownej działalności i uszczupli dochody budżetowe na stałe. Jeszcze szerzej rozwinie się za to szara strefa, gdzie żadne regulacje nie obowiązują – dowodził. ©℗
Etap legislacyjny
Projekt wpisany do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów