Emotikon przedstawiający rakietę (w ostatnim czasie jednoznacznie kojarzący się z potencjalnie wysokimi wzrostami wyceny akcji spółki giełdowej) zamieszczony w twitterowym poście prezesa lub jego pracownika może przyciągnąć uwagę Komisji Nadzoru Finansowego. Tak samo jak polubienie albo udostępnienie przez oficjalny profil podmiotu nadzorowanego komentarza analityka, który zachwala wyniki finansowe tego podmiotu. Albo też wstawienie hashtagu „#KNF” we wpisie dotyczącym nowego instrumentu finansowego oferowanego przez bank może wprowadzać w błąd konsumentów, jakoby ten produkt miał poparcie organu nadzorczego. Takie wnioski płyną z lektury opublikowanego w ubiegłym tygodniu projektu stanowiska Urzędu KNF w sprawie wykorzystywania mediów społecznościowych przez podmioty nadzorowane oraz osoby zatrudnione w tych podmiotach. Dokument wywołał duże poruszenie wśród prawników.
– Projekt stanowiska UKNF może mieć na celu przypomnienie podmiotom nadzorowanym, aby nie wykorzystywać specyfiki mediów społecznościowych do mniej formalnego przekazywania informacji klientom oraz inwestorom. Wszak komunikaty spółek nie powinny wyglądać jak tweety Elona Muska – uważa Maciej Pietroń, senior associate w kancelarii Linklaters.