W treści e-maila, którym zajmowała się inspekcja farmaceutyczna, zachęcano m.in. do skorzystania z 5 zł rabatu i darmowej dostawy do określonej godziny przy składaniu zamówień na stronie internetowej apteki. Podkreślono w nim atrakcyjność cen i ofert, wskazano także, że potencjalni klienci mogą liczyć na eksperckie porady.
W wiadomości umieszczono również charakterystyczne logo apteki. WIF uznał, że są podstawy, by stwierdzić, że doszło do naruszenia zakazu reklamy. Przedsiębiorca w piśmie skierowanym do inspekcji wskazywał jednak, że jego zdaniem do złamania zakazu nie doszło, gdyż żaden element e-maila nie pozwalał na skojarzenie wiadomości z aptekami. Istotnym argumentem miał być również fakt, że oferowane rabaty dotyczyły jedynie sprzedaży wysyłkowej, nie obejmowały więc m.in. leków. Zamówień nie można było także odebrać w żadnej placówce aptecznej, jedynie przez kuriera lub w paczkomacie. Nie wymuszano więc na klientach wizyty w aptece.