W czwartek minister zdrowia Adam Niedzielski poinformował, że do 14 lutego dotychczasowe obostrzenia dot. restauracji, pubów, hoteli, stoków i innych obiektów sportowych pozostają bez zmian. Jak przypomniał, restauracje, tak jak dotychczas, mogą świadczyć usługi tylko na wynos, hotele pozostają zamknięte również dla osób w podróży służbowej - wyjątkiem są m.in. hotele pracownicze oraz te, w których zakwaterowani są medycy.

"Jesteśmy już w katastrofalnej sytuacji. Obawiamy się, że po tych dwóch tygodniach będą kolejne dwa tygodnie obostrzeń. Tak nie damy rady funkcjonować" – mówiła PAP Wojtowicz.

Zdaniem prezes Tatrzańskiej Izby Gospodarczej "niektórzy są już na skraju bankructwa". "Wielu przedsiębiorców mimo wszystko podejmie decyzję o otwarciu swoich biznesów, po to tylko, żeby przeżyć, bo już są na skraju wyczerpania swoich możliwości i zapasów finansowych. To są katastrofalne decyzje, bo wielu ludzi nie otrzymało znikąd żadnej pomocy, żadnych środków" - powiedziała.

Przekonywała, że wiele firm dostało jedynie minimalną pomoc, za te pieniądze nie są w stanie utrzymać firm i przetrwać kolejnego okresu przedłużającego się lockdownu.

Zwróciła także uwagę, że największe hotele, w tym w Zakopanem, otrzymały milionową pomoc, natomiast drobni przedsiębiorcy - kwaterodawcy czy restauratorzy - nie mają takiej pomocy.

"Restauratorzy, którzy otworzyli swoją gastronomię na wynos, tak jak na Krupówkach, mają znikome przychód na poziomie 5 do 10 proc. tego, co było przed rokiem. Z tego nie da rady nawet pokryć kosztów utrzymania lokalu" – podkreśliła.