W pierwszym roku rządów najważniejszym tematem dla MON były śmigłowce, czyli niepodpisanie umowy na zakup caracali. Decyzję można oceniać różnie. Kluczowe jest jednak nie samo niedopięcie kontraktu, ile brak scenariusza alternatywnego. Mamy do czynienia z wielką improwizacją, nie ma spójnego planu, jak szybko i skutecznie dostarczyć wojsku śmigłowce.

Jeśli chodzi o modernizację sił zbrojnych, PiS zapowiadało przyspieszenie. Jak na razie przełomu brak. W kwestii sytemu obrony powietrznej Wisła trwają negocjacje. Jest szansa, że zakończą się one w przyszłym roku. W tym roku podpisano kontrakt na zakup moździerzy samobieżnych Rak (wart ok. mld zł). W najbliższych tygodniach parafowane mają być umowy na pociski do F-16 czy na armatohaubicę Krab. W tym sensie politykę rządu PiS należy uznać za kontynuację polityki PO. Pozytywem jest wczorajsze podpisanie umowy na zakup małych samolotów dla VIP-ów.

Obecna ekipa w MON unieważniła cały szereg postępowań dotyczących zakupu broni (śmigłowce są tylko najbardziej spektakularną ich częścią). Chodzi m.in. o samoloty bezzałogowe, okręty obrony wybrzeża Miecznik czy system zarządzania polem walki. Teraz w dostarczaniu tego sprzętu większy udział ma mieć Polska Grupa Zbrojeniowa. Poważnym minusem unieważnienia postępowań jest jednak dużo późniejszy termin dostaw.

Pewnym podsumowaniem działań obecnego kierownictwa MON może być kwestia budowy wojsk obrony terytorialnej. Mimo licznych konferencji prasowych (ostatnia wczoraj) po roku od objęcia resortu odpowiednia ustawa wciąż nie została uchwalona (obecnie jest ona w Sejmie). Jedną z głównych postaci tworzących OT odwołano ze stanowiska za pozytywne komentarze na temat rosyjskiej polityki wobec Ukrainy. Do tego – poza sformowaniem dowództw – wciąż nie ma żołnierzy OT.

W polityce zagranicznej i bezpieczeństwa PiS zapowiadało remanent. Minister Witold Waszczykowski zaproponował budowę sojuszu z Wielką Brytanią, większą asertywność w stosunku do Niemiec, oparcie polityki bezpieczeństwa o USA czy większą aktywność w Europie Środkowej. Rzeczywistość mocno zweryfikowała te plany. Przez Brexit w polityce europejskiej znaczenie Londynu z biegiem czasu będzie malało. Wielka Brytania nie będzie sojusznikiem Warszawy w kreowaniu np. unijnej polityki wschodniej. Kluczową rolę pod tym względem odgrywają raczej Niemcy. Jeśli chodzi o sojusz z USA, tutaj też nie uwzględniono ryzyka, jakim było zwycięstwo Donalda Trumpa. Nie wiemy, na ile realne będą jego zapowiedzi w kwestii odwilży z Rosją czy roli USA w NATO. Pod tym względem wciąż pozostaje niepewność. W polityce regionalnej Polska jest znacznie bardziej aktywna niż rząd PO-PSL. Doszło do zacieśnienia współpracy z podobnie zorientowaną geopolitycznie Rumunią. I towarzyskiego zblatowania z Węgrami (które mimo to pozostają państwem prorosyjskim). Większość tych wydarzeń nie zależy oczywiście od PiS i rząd Beaty Szydło nie może być recenzowany przez ich pryzmat. Mogą one jednak wymusić korekty w założeniach ministra Waszczykowskiego. Choćby podjęcie próby odbudowy stosunków z ważnymi graczami w Unii Europejskiej, jak Francja i Niemcy.