Francja: Republika społecznych buntów

autor: Andrzej Krajewski03.06.2016, 07:03; Aktualizacja: 03.06.2016, 07:26
Francja: Republika społecznych buntów

Francja: Republika społecznych buntówźródło: ShutterStock

Z taką lubością, z jaką Polacy zwalczają się wzajemnie, Francuzi obalają królów i republiki. A potem są z tego dumni. Gdy na początku marca francuski rząd przedstawiał projekt uelastycznienia rynku pracy (Polacy przerabiali ten temat kilka lat temu), można było łatwo przewidzieć, co się wkrótce wydarzy.

Zaraz po Dniu Kobiet wybuchły zamieszki w największych miastach i do dziś nic nie wskazuje na to, by dobiegały końca. Przez ostatni weekend w protestach i walkach ulicznych brało udział – wedle wyliczeń francuskiej policji – 170 tys. ludzi. Acz związki zawodowe twierdzą, iż w rzeczywistości aż pół miliona. Jedynie w Paryżu 50 tys. demonstrantów dzielnie walczyło z policją na placu Republiki. Rozpraszając się dopiero po zmasowanym użyciu przez stróżów prawa gazu łzawiącego i gumowych kul.

Wcześniej kraj sparaliżowała fala strajków coraz bardziej różnorodnych grup zawodowych. Od taksówkarzy i kontrolerów lotów poczynając, na kolejarzach kończąc. Blokady rafinerii i dróg sprawiły, iż zaczęło brakować paliw na stacjach benzynowych. Pomimo to premier Manuel Valls nie zamierza wycofać się z planów odejścia od 35-godzinnego tygodnia pracy, a buntowników nazywa „garstką skrajnie nieodpowiedzialnych jednostek”.

Nim więc rozpoczną się piłkarskie mistrzostwa Europy, konflikt może jeszcze się zaostrzyć. Taka sytuacja w Polsce uznana by została za zapowiedź końca świata. Nad Sekwaną od ponad 200 lat to rytualny model dialogu obywateli z władzą. Do którego wszyscy podchodzą z dystansem, chyba że przypadkiem upadnie kolejna republika.

Król, czyli nic

Utrzymywanie więzienia w Bastylii stanowiło szczyt absurdu. Roczne opłacenie strażników, oficerów, kapelanów, lekarzy, kluczników etc. kosztowało Ludwika XVI aż 140 tys. liwrów. Ta rzesza ludzi w połowie lipca 1789 r. pilnowała ledwie siedmiu więźniów. Przy czym żadnego nie wsadzono za kraty z powodów politycznych. Ot, czterech fałszerzy monet, dwóch wariatów, dla których nie znaleziono miejsca w zakładzie dla obłąkanych, i jeden hrabia aresztowany pod zarzutem kazirodztwa.

Zamek o ośmiu wieżach i grubych murach, chronionych dodatkowo fosą, lata swojej świetności miał dawno za sobą. Półtora stulecia wcześniej sławny kardynał Richelieu zaczął umieszczać w Bastylii najgroźniejszych przeciwników politycznych. Potem trafiali tam wielcy myśliciele jak Wolter lub skandaliści jak markiz de Sade. Gdy nastały rządy Ludwika XVI, niegdyś budzące grozę miejsce zupełnie straciło znaczenie. Stając się takim samym anachronizmem jak absolutystyczny ustrój Francji.


Pozostało jeszcze 90% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (3)

  • windykator(2016-06-03 08:10) Zgłoś naruszenie 73

    Czy KE wyraziła już zaniepokojenie i czy KOD już tam jedzie ?--Od wielu tygodni Francja "płonie", a od listopada 2015 roku demokracja tam jest zawieszona na kołku, lecz w UE nikt o tym nie mówi. Natomiast te stare dziadki z Komisji Europejskiej czepiają się Polski. Taka to EWROPEJSKA demokracyja!

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • chcą okraść z 35 tygodnia pracy !!!!!(2016-06-04 10:10) Zgłoś naruszenie 00

    A jak pracować w 48 godzinnym tygodniu pracy - To WYZYSK !!!!

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie