statystyki

Rozpieszczona Europa rozmyśla o moralności

autor: Karolina Lewestam18.09.2015, 07:17; Aktualizacja: 18.09.2015, 08:05
Uchodźcy w Monachium

Uchodźcy w Monachiumźródło: PAP
autor zdjęcia: SVEN HOPPE

Uchodźcy szturmują Europę. Dla jej obywateli od lat 40 w dół, rozpieszczonych tak upragnionym przez szturmujących dobrobytem, to pierwszy moment, kiedy debata moralna ma tak głęboko rzeczywisty charakter; kiedy jej wynik stanowi o ludzkim życiu lub śmierci i może nieodwołalnie zmienić oblicze ich świata. 

Po raz pierwszy moralne poglądy, wykształcone przy rodzinnych stołach, wśród przyjaciół i w zaciszach uniwersytetów, obnoszone z dumą lub półgębkiem na debatach prywatnych i publicznych mają realną szansę się zmierzyć z rzeczywistością i pokazać, ile są warte. Dla moralisty, tak domorosłego, jak i zawodowego – bo polityka, nauczanie i komentarz społeczny to w pewnym sensie zawodowy moralizm – to rzadki w swej radykalności test na sensowność, zakres i utrzymywalność jego teorii. I jak sobie radzą te nasze przekonania i idee? Słabo. Mene, tekel, fares. Wszystkie są zbyt lekkie. I cokolwiek by się stało w kwestii uchodźców, to ich napływ nauczy nas przynajmniej jednej rzeczy – moralnej pokory. Bo wygląda na to, że „robić” w moralności można tylko brudnymi rękami i że teoria nie jest najlepsza w wyprzedzaniu rzeczywistości.

Kogo więc testują uchodźcy? Z grubsza rzecz biorąc, mamy do czynienia z dwoma istotnymi dla kwestii rodzajami wrażliwości moralnej – każdy z nas jest trochę bliżej jednego z tych „typów”, chociaż typy idealne, jak to w świecie bywa, występują rzadko. Z jednej strony takim typem są „liberałowie” – tak ich na razie nazwijmy, choć nie jest to do końca trafne. To ci, którzy chcą moralność uwolnić od przypadku. Czy to wina człowieka, że urodził się biedny lub bogaty? Że jest wyznawcą islamu lub katolikiem, mieszka w demokracji czy w dyktaturze? Losem ludzkim zarządza ślepy traf, a przecież moralność nie może słuchać się trafu, ma się słuchać rozumu. A wedle tego człowiek to człowiek, i kropka, nieważne, jak wygląda i w co wierzy. Jeśli cierpi z powodów poza jego kontrolą (reżim, dyskryminacja, klęska ekologiczna), to cierpi przypadkiem, z powodu zwykłego pecha. A to jest niesprawiedliwe – widząc takie cierpienie, mamy więc obowiązek działania. A czy znamy cierpiących? Czy są naszymi braćmi? Co nas z nimi łączy? To z tej perspektywy pytanie złe – i źle postawione, i niemoralne. Ich bliskość do nas to też przecież przypadek, zrządzenie losu. Tak jak ich kolor skóry, wierzenia, społeczna pozycja, a nawet może i niektóre cechy charakteru, które są przecież kombinacją dwóch przypadków, genetyki i wychowania. Nie pytaj więc, czemu masz pomóc, kim jest dla ciebie ofiara, jakie masz wobec niej zobowiązania, bo jest tylko jeden powód, który ma ci wystarczyć za wszystkie: niesprawiedliwe ludzkie cierpienie. Dobro nie zatrzymuje się na granicach, dobro szuka wspólności, dobro dotyczy każdego z gatunku homo sapiens. Większość nierówności więc – różnice w bezpieczeństwie, poziomie życia, dostępie do dóbr materialnych i emocjonalnych – to niesprawiedliwość. Naszym moralnym imperatywem jest ją prostować, oczywiście przy głębokim poszanowaniu inności ofiar; wszak ich styl życia i wierzenia są tak samo istotne jak nasze.


Pozostało 75% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (4)

  • km(2015-09-18 10:53) Zgłoś naruszenie 10

    Zgadza się Tylko interesy i to dla naszych "super przewspaniałych polityków

    Odpowiedz
  • StAAbrA(2015-09-18 09:01) Zgłoś naruszenie 10

    Żadna moralność
    Interesy .

    Odpowiedz
  • MN(2015-09-21 07:37) Zgłoś naruszenie 10

    Sprawa uchodźców nie testuje naszej moralności, ale rozsądek. Jak powiedział premier Cameron: Oprócz serca ma też głowę, dlatego przyjmie 20tys. migrantów z obozów w Libanie i Jordanii, bo przyjęcie tych, którzy nielegalnie weszli do Europy tylko zachęci innych i zwiększy ich napływ, z czym Europa nie ma szansy sobie poradzić.
    Powtórzył to premier Chorwacji wpuszczając wszystkich uchodźców i podwożąc ich pod granicę węgierską, żeby się pozbyć problemu najmniejszym kosztem.
    Migranci też kalkulują, wybierając do ochrony państwa z najwyższym socjalem.
    Nie poszli też do Arabii Saudyjskiej, bo wiedza, co by im tam groziło za nielegalne przekroczenie granicy.
    Pytanie kto wozi ich przez granicę (poza flotą UE, która tylko w sobotę wyłowiła u wybrzeży Libii 4700 osób i zawiozła do Włoch) i jaki ma w tym interes, bo na pewno nie chodzi tu o moralność.

    Odpowiedz
  • helikopter(2015-09-19 22:56) Zgłoś naruszenie 10

    Bardzo ciekawa dyskusja ! ale dla frajerów którzy nie przyjmują do wiadomości że mieszanie kultur, obyczajów europejskich z tymi którzy inaczej niż agresją nie rozwiązują żadnej sprawy jest symptomatyczne ! Ci biedni którzy dysponują nie wiadomo skąd tysiącami dolarów aby dostać się do EU, posiadający smartfony dla komunikowania się z pobratymcami w jaki sposób osiągnąć cel najazdu, rzucający kamieniami, następnie osiedlający się tylko tam gdzie jest duży socjal a nie gdzie nie ma wojny jak winno być w przypadku uchodźcy, roszczeniowi do całego świata, narzucający swoją religię dla przykładu w obozach dla uchodźców to są faktyczne problemy a nie te które autor tego wypracowania spłodził dla zmanipulowania opinią czytelnika ! No cóż - przykra sprawa !

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie