statystyki

Jaś Gawroński: Dyplomacja już nie istnieje

autor: Magdalena Rigamonti05.09.2015, 08:30; Aktualizacja: 05.09.2015, 13:03
Przed wojną, dyplomaci mieli wyższą rangę. Oni znali ten fach, wiedzieli, gdzie są granice, których przekraczać nie wolno, wiedzieli, do jakiego punktu mogą dojść w groźbach, w fałszywości. Fot. Maksymilian Rigamonti.

Przed wojną, dyplomaci mieli wyższą rangę. Oni znali ten fach, wiedzieli, gdzie są granice, których przekraczać nie wolno, wiedzieli, do jakiego punktu mogą dojść w groźbach, w fałszywości. Fot. Maksymilian Rigamonti.źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Jestem w połowie Polakiem i wolałbym w ogóle nie słyszeć, że takie, przepraszam za słowo, numery mają miejsce. Ale to, kto jest winien, kto komu nie podał ręki, nie ja będę rozstrzygał. Niech premier i prezydent się sami dogadają – mówi Jaś Gawroński, dyplomata, włoski polityk i wieloletni europoseł.

Magdalena i Maksymilian Rigamonti

Magdalena i Maksymilian Rigamonti

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

RIGAMONT I RAZY 2

Co to jest ta dyplomacja?

Sztuka równowagi.

Trudna?

Bardzo trudna. Sztuka równowagi pomiędzy sposobami, których się używa, a celami, które chce się osiągnąć. Niestety, kiedy dziś mówi się o kimś dyplomata, to...

Myśli się – lawirant.

Właśnie. Ktoś fałszywy, krętacz. Zresztą uczciwi, szczerzy, prostolinijni do dyplomacji się nie nadają.

A do polityki?

Niech pani sama sobie odpowie na to pytanie.

Uważam, że politycy powinni być krystaliczni.

Powinni, dobrze to pani powiedziała. Polityka to inny rodzaj dyplomacji. Trzeba działać tak, żeby utrzymać głosy wyborców i przekonywać kolejnych do swoich racji.

Pytam o to, bo pana ojciec był przedwojennym ambasadorem Polski w Wiedniu, pan przez wiele lat był dziennikarzem, potem politykiem, rzecznikiem Berlusconiego.

Wtedy, przed wojną, dyplomaci mieli wyższą rangę. Oni znali ten fach, wiedzieli, gdzie są granice, których przekraczać nie wolno, wiedzieli, do jakiego punktu mogą dojść w groźbach, w fałszywości. Wówczas dyplomaci zajmowali się stosunkami między państwami. Dzisiaj dyplomaci w zasadzie nic nie znaczą, bo ważne sprawy załatwia się na poziomie przywódców państw. A ci przywódcy nie potrzebują być dyplomatami.

Jak oni się wobec siebie zachowują? Obowiązują jakieś zasady?

Tak – zasada siły. Zaraz o tym opowiem. We Włoszech wszyscy politycy mówią do siebie po imieniu. Żadnych tytułów, funkcji, zupełnie nic. We Francji jest pan i pani. Przywódcy państw też są ze sobą po imieniu. Berlusconi, z którym pracowałem, bardzo się starał o stosunki osobiste z każdym z przywódców. On był pierwszym, który klepał po plecach, kładł przy powitaniu innym przywódcom ręce na ramionach, przytulał, nawet całował. Miał kompleks, bo dostał się do polityki nie przez politykę.

I jak spotykał się z Kohlem, to mówił: Ciao, ragazzo.

Jak go znam, to mógł sobie na to pozwolić. Chciał pokazać światu, ludziom we Włoszech, że z wielkimi tego świata ma świetne relacje, kumpluje się, przyjaźni, że należy do świata, do którego wcześniej przecież nie należał.


Pozostało jeszcze 79% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (1)

  • KALIF(2015-09-05 09:07) Zgłoś naruszenie 00

    KOPACZKA POCHODZI Z RYNSZTOKU POLSKIEGO SPOŁECZEŃSTWA TEGO SPOŁECZEŃSTWA NA KTÓRYM OPIERAŁ SIĘ KOMUNIZM

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie