statystyki

Lewestam: Elity są aroganckie, egoistyczne i ślepe

autor: Karolina Lewestam26.06.2015, 07:29; Aktualizacja: 26.06.2015, 08:52
Polska

Żyjemy natomiast w kraju, który ogólnie rzecz biorąc, charakteryzuje dysfunkcja moralna, fundamentalne niezrozumienie idei sprawiedliwości społecznej i głęboki rozkład zaufania, który niszczy poczucie odpowiedzialności za drugiegoźródło: ShutterStock

Opowieść o moralnym starciu elit i społeczeństwa jest fałszywa. I to nie dlatego, że te pierwsze są fajne.

Kto czytał, ten pamięta, że Podróżnik w „Wehikule czasu” H.G. Wellsa dociera do Anno Domini 802 701. Ewolucja zdążyła podzielić nasz gatunek na dwa: na powierzchni żyją eteryczni i piękni Eloje, a pod ziemią, w czarnych ciemnościach, przerażający ludzie-zwierzęta – Morlokowie.

Hipoteza Podróżnika jest następująca: Eloje są potomkami arystokracji, klasy wyższej, elity. Nauka wypleniła w nich choroby i strach; dni spędzają na jedzeniu owoców, tańcu i ogólnym snuciu się. Są, owszem, ładni (Wells pisze: „[Ich aparycja] przywodziła na myśl urodę gruźlików – ową piękność wynikającą z gorączki i wyczerpania, o której tak wiele się słyszy”), ale zdegenerowani dobrobytem. Nie ma wśród nich społecznych więzi, ciekawości, namiętności; nie przywiązują się do innych, nie pomagają sobie wzajemnie, nie mają wspólnych celów. Obywatelskość w tej grupie, rzec można, nie istnieje. Morlokowie zaś to zmutowane dzieci robotników, głównie górników i innego podziemnego proletariatu. Wiedzeni pradawnym impulsem wciąż obsługują Elojów, na przykład robiąc im sandały – ale głównie wypełzają pod osłoną nocy po to, by ich pożerać. Jest to, rzec by się chciało, niezbyt optymistyczna wizja przyszłości.

Przyszłość nad Wisłą

Wells krytykuje i Elojów, i Morloków – u nas tymczasem trwa jedynie moralna krytyka elit. Jeśli wierzyć publicystom próbującym nadać sens wynikom wyborów prezydenckich w Polsce, to przyszłość już nadeszła (The future is already here!), z tym że Wells po prostu w kilku kwestiach się pomylił. Wedle tej opowieści jesteśmy już, owszem, podzieleni na dwa osobne gatunki – elitę i resztę – ale to ta pierwsza skupia w sobie całość złych cech, przez Wellsa rozdzielonych po równo na dwie grupy. Nasza elita, jak jego Eloje, jest zdegenerowana dobrobytem, pozbawiona obywatelskości; tańcuje w deszczu ośmiorniczek i drogich zegarków, śmiejąc się z pracy za 6 tys. zł. Nie interesuje jej państwo, za nic ma sobie niedolę Zwykłego Człowieka, jest apatyczna w kwestiach społecznych. Ale ta niefrasobliwość bynajmniej nie czyni naszych Elojów pięknymi. Ba, wyglądają oni tak naprawdę gorzej niż Wellsowscy Morlokowie. Tak jak oni są sprytni, nieufni, krwiożerczy, zdolni do wszystkiego, byle jeszcze bardziej napchać sobie brzuchy. To oni żywią się ciałami podziemnych nie-elit, czyli prekariatu i budżetówki – może jeszcze nie dosłownie, ale na pewno metaforycznie, poprzez niefrasobliwe korzystanie ze stopniowo mordujących je mechanizmów („To już nie s...y, to mordercy!” – piszą o bankowcach internauci pod artykułem o samobójstwie frankowca). Upadek moralny naszych elit jest więc podwójny: z jednej strony pięknoduchostwo, niefrasobliwość i ślepota – z drugiej pewnego rodzaju zezwierzęcenie i (symboliczny) kanibalizm.

Tak pisze się dziś o elitach. A jak w tej narracji wygląda nasza klasa uciśniona? Polscy Morlokowie jako grupa są wciąż jeszcze enigmą. Wiadomo o nich, że są ładniejsi niż u Wellsa, w publicystyce reprezentowani coraz rzadziej przez górników i pielęgniarki, a częściej przez wykształcony i młody miejski prekariat. To grupa zróżnicowana, ale na pewno można o nich powiedzieć jedną rzecz: są na elity wkurzeni. Ich wkurzenie jest słuszne i ma charakter moralny. Ich cierpliwość się kończy. Muszą wyjść na powierzchnię, przemówić, pokonać Elojów, by szkodliwy paradygmat neoliberalny został zastąpiony przez etykę opieki, ideały wspólnotowe, pragnienie sprawiedliwości społecznej. To ich oburzenie wywołało z ciemności Kukiza i wprowadziło Dudę do Pałacu Prezydenckiego. To ono wstrząsnęło sceną polityczną, delegitymizując władzę, tak polityczną, jak i ekonomiczną. Przewrót, który kipi i buzuje, który ma nastąpić, jest polityczną niewiadomą – ale na pewno będzie przewrotem moralnym.


Pozostało jeszcze 78% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (1)

  • StAAbrA(2015-06-26 10:52) Zgłoś naruszenie 00

    Żadne bajadery nie są potrzebne , by element - zwany dla jaj elitami - ocenić i ustalić kwalifikację czynów .
    Każdy , średnio rozgarnięty obywatel , to potrafi .
    A z urzędu , winien się tym zająć prokurator - tyle , że musiałby być uczciwy .

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie