Polski prezydent argumentował, że zachowanie Rosji na Ukrainie całkowicie zmieniło rzeczywistość w Europie. Jak mówił Komorowski, skutki będą odczuwane przez lata, dlatego NATO musi nie tylko dostosować się do nowej rzeczywistości poprzez dosyłanie wojsk na wschód Europy, ale także zmieniając swoje najważniejsze dokumenty, takie jak długoletnia strategia. „Ta sytuacja zmieniła swój charakter. Już nie jest to czasowe pogorszenie środowiska bezpieczeństwa, ale zjawisko o cechach trwałości. To oznacza konieczność postawienia bardziej ambitnych zadań właśnie w trakcie przygotowań do szczytu w Warszawie” - powiedział prezydent.

Bronisław Komorowski mówił także Sekretarzowi Generalnemu NATO, że Polska nadal chciałby mieć na swoim terenie stałe bazy Sojuszu. Taki postulat Warszawa zgłaszała przed ubiegłorocznym szczytem NATO w Walii, ale tuz przed spotkaniem złagodziła stanowisko na rzecz rotacyjnej obecności wojsk i sprzętu.

Szczyt NATO w Warszawie zaplanowany jest w lipcu przyszłego roku. Mają na nim zapaść dalsze decyzje dotyczące wzmocnienia krajów leżących na wschodzie Europy, w tym także Polski.