Wojciech Jakóbik analityk energetyczny przyznaje, że Polska może zyskać na tej decyzji, choć nie od razu. Gazprom musi uwzględnić europejskie prawo antymonopolowe. "Ten proces będzie trwał, ale jedno jest pewne, że czasy dzikiej działalności rosyjskiego koncernu w naszej części świata kończą się" - przekonywał. Jeśli zarzuty dotyczące monopolistycznych praktyk potwierdzą się Gazpromowi grozi kara w wysokości 10 procent rocznych przychodów, czyli kilkanaście miliardów dolarów.

Doktor Piotr Wawrzyk, europeista z Uniwersytetu Warszawskiego zwraca uwagę, że wyrok jest efektem postępowania, które rozpoczęło się jeszcze przed pogorszeniem wzajemnych relacji Unii Europejskiej z Rosją. Politolog przekonuje, że Moskwa decyzję Komisji będzie tłumaczyła kolejną " walką polityczną".

Z kolei Aleksandra Gawlikowska-Fyk z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych uważa, że rosyjski gigant nie jest skory do kompromisu. Ekspert przekonywała w rozmowie z IAR, że Bruksela sięgnęła po bardzo mocne argumenty wobec Gazpromu." Wspólne reguły konkurencji są najsilniejszym instrumentem jakim dysponuje Komisja Europejska." - zauważa.

Jest już odpowiedź strony rosyjskiej. Gazprom uznaje za bezpodstawne zarzuty Komisji Europejskiej dotyczące nadużywania przez firmę dominującej pozycji na unijnym rynku gazu w Europie Środkowej i Wschodniej. Koncern w wydanym oświadczeniu stwierdza, że przyjęte przez Komisję Europejską oświadczenie jest "jednym z etapów prowadzonych badań antymonopolowych i nie oznacza uznania Gazpromu za winnego naruszenia antymonopolowego prawa Wspólnoty". Z kolei szef szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow podczas spotkania z mediami. "Wszystkie kontrakty Gazpromu z partnerami zostały podpisane w całkowitej zgodzie z obowiązującym w danym momencie prawem"- oświadczył Ławrow.