Martwa cisza – historia Katynia utajniona

autor: Andrzej Krajewski12.04.2015, 11:00

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

To, że Sowieci i służący im polscy komuniści ze wszystkich sił starali się ukryć prawdę o Katyniu, zupełnie nie dziwi. Ale fakt, iż przez długie lata mogli liczyć na pomoc brytyjskiego rządu, daje do myślenia

Tuż przed Wielkanocą polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych pochwaliło się uzyskaniem nowej partii dokumentów z brytyjskiego Archiwum Narodowego. Wszystkie one ilustrują, jak kolejne rządy Wielkiej Brytanii odnosiły się do kwestii odpowiedzialności władz ZSRR za wymordowanie polskich oficerów wziętych do niewoli w 1939 r. Odtajnione materiały powstały w wielu ministerstwach i biurach, lecz można z nich ułożyć jedną opowieść. Uzupełnia ona znane już wcześniej fakty, przez co nie stanowi sensacyjnego odkrycia. Jednak prześledzenie historii współudziału Brytyjczyków w ukrywaniu prawdy o zbrodni katyńskiej jest niezmiernie istotne, z racji nasuwających się przy tej okazji spostrzeżeń. Nie są one budujące. Jasno wynika z nich, na co mogą liczyć obywatele kraju, który przestał być podmiotem na arenie międzynarodowej i stał się przedmiotem używanym w rozgrywce między mocarstwami. Opuszczony nawet przez swego najbliższego sojusznika.

W interesie imperium

„Oni nie żyją. I cokolwiek by przedsięwziąć, nie przywróci ich to do życia” – stwierdził krótko Winston Churchill, gdy gen. Władysław Sikorski zjawił się u niego z plikiem dokumentów dowodzących, że polskich oficerów w Katyniu zamordowali Sowieci. Zbliżało się lato 1943 r. i strategiczny interes Polski w coraz mniejszym stopniu był zbieżny z interesami Londynu. Zaś Churchill, choć prywatnie Polaków lubił i cenił, w godzinach pracy ściśle trzymał się doktryny sformułowanej przez dwukrotnego premiera rządu Jej Królewskiej Mości – Henry’ego Temple’a, trzeciego wicehrabiego Palmerston. Brzmiała ona: „Wielka Brytania nie ma wiecznych sojuszników ani wiecznych wrogów; wieczne są tylko interesy Wielkiej Brytanii i obowiązek ich ochrony”.

Losy wojny nadal nie zostały rozstrzygnięte. Na wschodzie III Rzesza szykowała się do wielkiej ofensywy na Łuku Kurskim. Co jakiś czas angielski wywiad ponawiał ostrzeżenia, że Józef Stalin rozważa możliwość zawarcia separatystycznego pokoju z Hitlerem. Dawni sojusznicy z wrogów mogli znów zmienić się w przyjaciół. A wówczas zachodni alianci musieliby okupić wygranie wojny ogromną daniną krwi swoich żołnierzy. Optymalnym rozwiązaniem pozostawało więc podtrzymywanie sojuszu ze Stalinem za wszelką cenę. Ujawienie prawdy, kto rzeczywiście zgładził polskich jeńców, mogło zaś być sporym zgrzytem. Zwłaszcza że Kreml wysłał w świat bardzo jasny sygnał. Kiedy tylko, za sprawą Josepha Goebbelsa, powstała międzynarodowa komisja pod patronatem Czerwonego Krzyża, natychmiast 25 kwietnia 1943 r. Moskwa ogłosiła zerwanie stosunków dyplomatycznych z polskim rządem. Choć gabinet Sikorskiego niczego konkretnego nie przedsięwziął, a jedynie usiłował dociec prawdy. Ale na każdą taką próbę sowiecka dyplomacja reagowała atakiem połączonym z oskarżeniem o współpracę z propagandą III Rzeszy.

Tymczasem mistrz kłamstwa, Goebbels, tym razem zapewnił warunki do przeprowadzenia rzetelnego śledztwa. Dowody zebrane przez grupę ekspertów z krajów neutralnych jednoznacznie wskazywały, kto jest winien zbrodni. Tego, jak wygląda prawda, ciekaw był też Churchill. Dlatego uważnie przestudiował raport sporządzony przez ambasadora brytyjskiego przy rządzie polskim w Londynie Owena O’Malleya. Następnie przesłał go prezydentowi USA 13 sierpnia 1943 r., opatrzając enigmatycznym, acz wiele mówiącym komentarzem: „Jest to bardzo dobrze napisana historia, ale prawdopodobnie trochę za dobrze napisana. Mimo wszystko, jeśli ma Pan czas, żeby ją przeczytać, ten trud się zwróci. Chciałbym odzyskać to (ten dokument – red.) z powrotem, kiedy skończy Pan, ponieważ nie zamierzamy udostępniać go oficjalnie w jakikolwiek sposób”.

Stary wyga bardzo się pilnował. Choć przecież co do samych komunistów nigdy nie miał złudzeń. Już w 1919 r., będąc ministrem wojny, w memorandum przesłanym zachodnim rządom ostrzegał: „Ze wszystkich tyranii w historii bolszewicka jest najgorsza, najbardziej niszczycielska, najbardziej poniżająca”. Ale latem 1943 r. wzgląd na interes Wielkiej Brytanii kazał mu milczeć. Franklin D. Roosevelt uczynił dokładnie to samo. Sprawę ułatwiał im fakt, iż w wolnym świecie nikt nie wierzył słowom ministra propagandy III Rzeszy Goebbelsa. Zaś jedyny rozpoznawalny przez zachodnią opinię publiczną polski polityk, gen. Sikorski, zginął 4 lipca 1943 r. w katastrofie lotniczej.


Pozostało jeszcze 80% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (1)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie