"System działa" - powiedział IAR wicepremier, szef MON Tomasz Siemoniak. Minister uważa, że mobilizacja to dobry test dla rezerwistów i dla wojskowej administracji.
"Będziemy z tych ćwiczeń, w tej konkretnej jednostce wyciągać wnioski na przyszłość" - podkreślił szef MON. Dodał, że tego typu szkolenia muszą się odbywać, bo inaczej nie można sprawdzić systemu bezpieczeństwa państwa.
Pierwszym elementem trwającej od wczoraj mobilizacji było skuteczne doręczenie żołnierzowi rezerwy wezwania - tłumaczy Jacek Matuszak z ministerstwa obrony. Listę osób objętych ćwiczeniami przygotowały terenowe WKU oraz Wojewódzkie Sztaby Wojskowe.

Za doręczenie kart z wezwaniami dla rezerwistów odpowiada poczta oraz władze samorządowe. List może też doręczyć policja. "Chodzi o to, żeby dostała to konkretna osoba, a nie jej krewny, żona czy matka" - wyjaśnił Jacek Matuszak.
Próbną mobilizacją objęto jednostkę w Tarnowskich Górach. Rezerwiści zgłaszają się na ćwiczenia do 5. Pułku Chemicznego. Szkolenie potrwa przez kilka najbliższych dni.

Od 2017 roku MON chce wzywać na ćwiczenia około 38 tysięcy żołnierzy rezerwy. W tym roku szkolenia przejdzie w sumie 12 tysięcy osób.