Przypomnijmy: dziewczynka z Brzeznej k. Nowego Sącza zmarła z wygłodzenia w połowie kwietnia. Jak wykazała sekcja zwłok, przyczyną śmierci dziecka było całkowite zaniedbanie i niedożywienie. Rodzice zamiast z usług lekarzy pediatrów od urodzenia dziecka korzystali z usług znachora.

Według ustaleń RMF FM, kiedy dziewczynka straciła przytomność, była już w stanie niemalże agonalnym. Rodzice nie wezwali lekarzy, ale najpierw pojechali po pomoc do znachora.

Marek H., kiedy obejrzał dziecko, miał powiedzieć matce i ojcu, że nic nie da się już zrobić, że "Bóg tak chciał". Znachor zrobił znak krzyża na głowie dziewczynki i kazał małżeństwu wracać do domu.

Dopiero kiedy rodzice wrócili do siebie, zadzwonili po pogotowie. Rozmawiając z dyspozytorem mogli mieć świadomość, że córka już nie żyje.

Gdyby te informacje potwierdziły się znachor usłyszy dodatkowy zarzut pozostawienia bez pomocy osoby, której zagraża utrata życia. Na razie jest podejrzany o udzielanie usług medycznych bez uprawnień i sprawstwo kierownicze nieumyślnego spowodowania śmierci półrocznej Magdy z Brzeznej. Rodzice dziewczynki usłyszeli zarzuty znęcania się ze szczególnym okrucieństwem i nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka. Cała trójka przebywa w areszcie.