Podobnie jak wczoraj płoną opony na barykadach separatystów. Wczoraj rada miejska przechodziła z rąk do rąk, aby w końcu wrócić pod kontrolę prorosyjskich bojowników. Dziś ukraińska armia nie chce powtórzyć tego błędu, dlatego budynek po zdobyciu przez wojskowych został otoczony przez około stu żołnierzy. Gdy grupa manifestantów próbowała szturmować kordon, strzelali oni w powietrze. Jeden mężczyzna został jednak ranny w nogę, gdy próbował przeszkodzić w rozbieraniu barykad. Postrzelił go wojskowy. Wcześniej oddał dwa strzały ostrzegawcze w powietrze. 

W akcji w Mariupolu bierze udział miejscowa milicja i wojska wewnętrzne, a także batalion ochotników z pobliskiego obwodu dniepropietrowskiego.