Wiadomości wysyłają wszyscy: od urzędów miejskich i wojewódzkich począwszy, poprzez urzędy pracy, a na szpitalach i szkołach skończywszy. – To pozwala oszczędzać i czas, i pieniądze. Ogranicza biurokrację, usprawnia wiele procesów i – co najważniejsze – podoba się obywatelom – przekonują SMS-ujące instytucje. A obywatele się pod tym podpisują.

– Dokładnie 12 871 osób, czyli co dziesiąty mieszkaniec, podało nam swój numer telefonu i dwa razy w tygodniu otrzymuje informacje od urzędu miasta: o wydarzeniach kulturalnych, problemach drogowych, zbliżających się terminach zapłacenia podatku gruntowego – wylicza Ewa Grudniok, rzecznik prasowa Tychów. W tym śląskim mieście od czterech lata działa system „naTYCHmiastowe SMS-y”, ułatwiający kontakty między urzędnikami a mieszkańcami. – Dodatkowo każda osoba załatwiająca urzędową sprawę, np. nowy dowód osobisty, może być powiadamiana o postępach za pomocą wiadomości komórkowych. Oczywiście uprzednio musi wyrazić na to zgodę. Ale ludziom naprawdę to się podoba, w końcu już prawie każdy ma taki telefon – dodaje Grudniok.

Jak wynika ze wspomnianego raportu, przygotowanego przez SerwerSMS.pl pod patronatem DGP, taka metoda komunikacji bardzo szybko się popularyzuje. O ile w 2012 r. dwóch na dziesięciu Polaków otrzymało przynajmniej jednego publicznego SMS-a, to w ubiegłym już ponad trzech na dziesięciu.

Najczęściej informacje takie wysyłają urzędy państwowe. Przeważnie dotyczą one statusu spraw urzędowych (aż 27 proc. wszystkich wiadomości) i właśnie one są oceniane przez respondentów jako najbardziej przydatne. Ale coraz powszechnej SMS-ują też szkoły i jednostki ochrony zdrowia, a nawet służby drogowe. Zawiadamiają nimi o sytuacji na trasach, wynikach egzaminów wstępnych do szkół, przypominają o dacie wizyt lekarskich, odbiorze recept i badań. – Spośród instytucji publicznych, które najbardziej aktywnie komunikują się z nami w ten sposób, na pewno warto wyróżnić urzędy wojewódzkie i miejskie – uważa Tomasz Szymanowski, rzecznik prasowy SerwerSMS.pl.

Dodaje, że co chwilę pojawiają się nowe zastosowania SMS-ów – wykorzystywane są już np. jako forma ostrzegania przed zagrożeniami.

– Urzędy wysyłają mieszkańcom komunikaty o nadchodzących burzach, śnieżycach, powodziach, wypadkach drogowych czy utrudnieniach w związku z przerwami w dostawie prądu czy wody – wylicza Szymanowski.

Podstawowy powód, dla którego urzędy decydują się na SMS-owanie z obywatelami, to wygodna i szybka formuła kontaktu. Ale jest to też tanie. Obywatele nie ponoszą związanych z nim kosztów (w niektórych przypadkach trzeba tylko wysłać jeden płatny według podstawowych taryf SMS, aby aktywować usługę), a urząd nie musi dzwonić czy wysyłać oficjalnych pism.

Przykładowo za system wdrożony na początku tego roku Powiatowy Urząd Pracy w Tarnobrzegu (wiadomościami tekstowymi przesyła bezrobotnym m.in. oferty pracy) zapłacił 14 tys. zł. Teresa Huńka, dyrektor PUP, wylicza, że dzięki temu rocznie urząd zaoszczędzi na telefonach i wysyłaniu pism 15 tys. zł. Inwestycja powinna się zwrócić po roku.

34 proc. respondentów w ostatnim roku otrzymało SMS-a od urzędu państwowego; 28 proc. od szkoły, a 22 proc. od przychodni lub szpitala

90 proc. badanych uważa te wiadomości za przydatne

26 proc. z tych, którzy takich powiadomień nie otrzymują, chciałoby być tak informowanych

„Komunikacja SMS w Polsce 2013”sondaż przeprowadzony w dniach 1 listopada – 31 grudnia 2013 r. metodą CAWI na 2190 osobach powyżej 18. roku życia