Profesor Ireneusz Kamiński - współautor argumentacji prawnej przedstawionej Trybunałowi w Strasburgu - powiedział Informacyjnej Agencji Radiowej, że na ten dzień czeka wiele rodzin katyńskich. Dodał, że od strony prawnej skarga była dla niego dużym wyzwaniem. Skarżący przedstawili Trybunałowi obszerną argumentację, odwołującą się między innymi do orzeczeń Międzyamerykańskiego Trybunału Praw Człowieka, który rozpatrywal podobne zagadnienia, dotyczące zbrodni popełnianej przez państwo.

Profesor Ireneusz Kamiński powiedział, że nie można było zaskarżyć samej zbrodni katyńskiej, gdyż zarzuty mogły dotyczyć tylko okresu po 5 maja 1998 roku, bo dopiero wtedy Rosja ratyfikowała Europejska Konwencję Praw Człowieka. 

Prawnik dodał, że wyrok, który Trybunał wydał 16 kwietnia 2012 roku był dobry, jednak rodziny katyńskie miały zastrzeżenia do jego części. 16 kwietnia 2012 roku strasburscy sędziowie uznali katyński mord za zbrodnię wojenną, która nie ulega przedawnieniu, a jej sprawców zawsze trzeba będzie ścigać. Stwierdzili też, że Rosja nie współpracowała należycie z Europejskim Trybunałem, ale nie wypowiedzieli się w sprawie braku skuteczności rosyjskiego śledztwa katyńskiego, prowadzonego w latach 1990-2004. Taki zarzut stawiała strona polska, a do uznania go zabrakło poparcia tylko jednego sędziego. 

Krewni ofiar zbrodni katyńskiej, reprezentowani przez prawników, oskarżyli władze Rosji o to, że nierzetelnie przeprowadziła śledztwo w tej sprawie. Witomiła Wołk - Jezierska, córka jednego z oficerów, zabitych w 1940 roku na rozkaz Stalina, powiedziała, że bliscy zamordowanych, składając skargę w Strasburgu, musiały działać same. Nie mogły liczyć na wsparcie polskich instytucji państwowych, takich, jak rzecznik praw obywatelskich. Podkreśliła, że przeciwko Rosji wytoczyło sprawę tylko 15 osób