Minister sportu, która na brak krytyki nie może narzekać, zapewniła, że dobrze radzi sobie ze stresem. "Przez ostatnie miesiące zamieniłam się w słup soli. I nie mam psychologa, coacha czy superwizora. Nigdy mi się nie zdarzyło płakać z powodu pracy." - powiedziała "Wprost" Mucha.

I dodała, że żałuje sesji dla kolorowych magazynów, w których wzięła udział. "To był błąd, ale już się wydarzył. Sama jestem sobie winna. Czasami się zastanawiam nad zmianą płci. Żart oczywiście. Wie pani, nie umiem się chwalić." - zaznaczyła Mucha. 

Nie chciała jednak powiedzieć na pytanie dziennikarki "Wprost", czy lubi się z premierem Donaldem Tuskiem. "To nie na miejscu pytanie. Nie naciągnie mnie pani na taką rozmowę. Myślę, że tego typu informacje o relacjach powinni pozostać między ministrami i panem premierem." - stwierdziła Mucha.

Joanna Mucha jest jednam z najbardziej krytykowanych ministrów rządu Donalda Tuska. Miesiąc temu premier, nie czekając na zapowiadaną na lato rekonstrukcję rządu, zdymisjonował ministrów skarbu Mikołaja Budzanowskiego i sprawiedliwości Jarosława Gowina. Homo Homini przeprowadziło wtedy sondaż,z którego wynikało, że gdyby to Polacy mieli decydować, kto ma jeszcze zostać zdymisjonowany, jako pierwsza pracę straciłaby Joanna Mucha.

Mucha przyznała, że jest jej przykro, iż uczestnicy sondażu uznali ją za pierwszą do zwolnienia, ale do dymisji poddawać się nie zamierza. Zaznaczyła jednak, że jak każdy szef resortu liczy się z możliwością odwołania przez premiera. Nastąpi to jeszcze tego lata?