Śledczy na razie nie informują jednak, czy Rosjanie zrealizowali w pełni polskie oczekiwania. Stronie polskiej chodzi między innymi o ustalenie domen, numerów IP i usunięcie treści znajdujących się na serwerach, jeśli nie jest to sprzeczne z przepisami danego państwa oraz zabezpieczenie tych treści na potrzeby materiału dowodowego. "Nasz Dziennik" dodaje, że analogiczne wnioski o pomoc prawną zostały przesłane do Stanów Zjednoczonych i Niemiec, ale dotąd nie uzyskano żadnej odpowiedzi. 

Drastyczne zdjęcia pojawiły się najpierw na rosyjskich stronach internetowych. Potem zostały opublikowane i rozpowszechniane na serwerach w Niemczech, USA oraz na Ukrainie.