Teściowa Brunona K. zginęła najprawdopodobniej w swoim domu od ciosów w głowę. Sprawca dokładnie zatarł ślady morderstwa. Pokój, w którym zabito Julię K. był idealnie wysprzątany - krew, jaką znalazła ABW po zatrzymaniu Brunona K, gdy przeszukiwała mieszkanie jego teściowej, była w ilościach śladowych. Zabójca po dokonaniu zbrodni przewiózł ciało kilkadziesiąt kilometrów dalej i tam je zakopał, zawinięte w wojskowy brezent - donosi Gazeta.pl

W kwietniu ubiegłego roku zwłoki kobiety wykopały z ziemi zwierzęta z leśnego młodnika pięć kilometrów od drogi, w otulinie Ojcowskiego Parku Narodowego. Ciało było zmasakrowane, dlatego dopiero na podstawie kodu genetycznego zebranego ze zwłok biegli sporządzili portret zamordowanej kobiety.

Obydwie sprawy - zaginięcia teściowej Brunona K. i zabójstwa kobiety o nieznanej tożsamości w Ojcowskim Parku Narodowym - połączył prokurator prowadzący pierwsze śledztwo, gdy będąc na urlopie, przeczytał komunikat o poszukiwaniu Julii K.

Jak dowiedziała się Gazeta.pl, śledczy biorą pod uwagę, że zbrodni mógł dokonać Brunon K. Kobieta na prośbę mężczyzny zaciągała dla niego duże pożyczki. Mogła też odkryć materiały wybuchowe, które Brunon K. składował w domu w Lednicy Górnej.

Policjanci od dłuższego czasu próbowali ustalić, co stało się z Julią K. Według jednej z hipotez kobieta miała wyjechać do Wielkiej Brytanii.

Julia K. mieszkała sama. Ostatni raz widziano ją na przełomie 2011/ 2012 roku. Zaginięcie zgłosiła córka kobiety. Poszukiwana miała 65 lat. 

Brunon K. był pracownikiem naukowym Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie. Został zatrzymany 9 listopada ubiegłego oku. Postawiono mu zarzut przygotowywania zamachu bombowego w budynku Sejmu na konstytucyjne organy RP, m.in. na prezydenta, premiera i ministrów. Mężczyzna przyznał się m.in. do prowadzenia szkoleń dla osób, które zwerbował, oraz przeprowadzenia próbnych detonacji. Nie przyznał się do przygotowywania zamachu.