Reklama
Zamawiający wdrożenie rozwiązania informatycznego oczekują często, że będą mogli z niego korzystać tak długo, jak będą chcieli, bez ryzyka, że jego dostawca za jakiś czas wypowie im umowę. Taka postawa jest szczególnie uzasadniona w przypadku, gdy zamawiający ponosi jednorazowe koszty wdrożenia, np. dotyczące szkolenia pracowników.
Dlatego też część zamawiających uzależnia podpisanie umowy od tego, że wykonawcy przeniosą na nich autorskie prawa majątkowe do wdrażanego systemu (programu komputerowego). Zakładają oni, że nabycie praw da im większe bezpieczeństwo prawne. Przeniesienie autorskich praw majątkowych oznaczałoby jednak, że wykonawcy nie będą mogli w przyszłości korzystać z danego programu komputerowego na potrzeby innych klientów, nawet jeżeli wprowadziliby w nim modyfikacje.
Źródłem problemu jest to, że w przypadku przeniesienia autorskich praw majątkowych wykonawca pozbywa się możliwości korzystania z kodu źródłowego jako całości, ale też z jego fragmentów. Wykorzystanie kodu w jakiejkolwiek postaci (bez zgody nabywcy) będzie stanowiło naruszenie prawa i to nawet wtedy, gdy stworzony na jego bazie produkt będzie dostosowany do specyfiki działania podmiotu innego niż pierwotny nabywca praw.
Stąd też zamiast przenoszenia autorskich praw majątkowych wykonawcy bazujący na powtarzalnych rozwiązaniach informatycznych (a nie tworzonych od podstaw dla konkretnego klienta) starają się przekonywać zamawiających do zawarcia umowy licencyjnej. Wykonawca licencjonujący swój produkt może udostępnić go wielu klientom jednocześnie.

Reklama
Umowy licencyjne nie mają jednak charakteru definitywnego, co oznacza, że ustają z upływem czasu, na który zostały zawarte, albo wskutek wypowiedzenia przez jedną ze stron. Niezależnie od tego, na jak długi okres zostanie zawarta umowa licencyjna, po pięciu latach obowiązywania kontraktu wykonawca co do zasady mógłby go wypowiedzieć. Wielu zamawiających oczekuje zdecydowanie dłuższej perspektywy czasowej bez ryzyka, że wykonawca wypowie umowę.
Praktyka obrotu pokazała, że istnieje potrzeba konstruowania takich umów, które, nie powodując utraty praw przez ich właściciela, zapewnią trwałość uprawnienia do niezagrożonego wypowiedzeniem korzystania przez zamawiającego.
Jest rozwiązanie
Takim kompromisem wypracowanym w praktyce są licencje wieczyste, czyli udzielone na czas nieokreślony i zawierające zakaz ich wypowiadania. Tego rodzaju kontrakt w swojej istocie jest zbliżony do jednorazowej transakcji. Licencje wieczyste pozwalają zamawiającemu korzystać z danego rozwiązania na zawsze, bez jednoczesnego pozbawienia wykonawcy możliwości udostępniania go innym podmiotom.
Ten model biznesowy wydaje się jednak stać w oczywistej sprzeczności z zasadami umów licencyjnych, o których pisaliśmy wcześniej. Pozornie tak rzeczywiście jest, tym bardziej że kodeks cywilny przewiduje generalną zasadę, zgodnie z którą umowy bezterminowe o charakterze ciągłym mogą być wypowiedziane z zachowaniem stosownych terminów. Bezwzględne stosowanie tej zasady do umów licencyjnych zawartych na czas nieokreślony oznaczałoby, że każda taka licencja może zostać wypowiedziana.
Jednorazowa transakcja
W naszej ocenie przy specyficznym ułożeniu umowy można jednak tak ukształtować licencję, że będzie ona miała bardzo mało wspólnego ze zobowiązaniem o charakterze ciągłym. Wypowiedzi dopuszczające taką możliwość pojawiały się już od pewnego czasu wśród prawników i wydaje się, że są coraz silniej akcentowane. Zagadnienie to nie było jednak do tej pory szeroko analizowane przez sądy. W jednym z wyroków Sąd Apelacyjny w Warszawie dopuścił jednak możliwość istnienia licencji niewypowiadalnej (wyrok z 17 grudnia 2015 r., sygn. akt VI ACa 1735/14). Choć sprawa nie dotyczyła branży IT, to orzeczenie to potwierdziło możliwość przyjęcia specyficznej konstrukcji prawnej, jaką jest niewypowiadalna licencja udzielona na czas nieokreślony.
Odwołując się do wspomnianego wyroku, wyróżnić można trzy elementy, które muszą występować, aby zastrzeżenie niewypowiadalności było skuteczne. Ich łączne spełnienie powoduje, że od strony gospodarczej umowa jest w zasadzie zrealizowana, a jej obowiązywanie kreuje jedynie uprawnienie do korzystania z rozwiązania, które jest przedmiotem umowy.
Pierwszym z warunków, które musi spełniać licencja, aby mogła być uznana za wieczystą, jest jej niewyłączny charakter udzielonych uprawnień. Oznacza to, że zamawiający musi się liczyć z tym, że rozwiązanie informatyczne, które zostało u niego wdrożone, wykonawca będzie mógł wdrożyć także u innych podmiotów, nawet jeśli są one konkurencją zamawiającego.
Sąd Apelacyjny w Warszawie wskazał także, że wynagrodzenie za licencję wieczystą powinno zostać zapłacone wykonawcy jednorazowo. W naszej ocenie teza ta jest nieco zbyt daleko idąca (jeżeli rozumieć ją dosłownie). Uważamy raczej, że wynagrodzenie może być płatne w kilku (lub nawet kilkunastu) częściach, z tym że jego ostateczna wysokość musi być z góry znana. Z pewnością nie do przyjęcia byłoby wprowadzenie opłat okresowych, związanych z czasem trwania umowy, ponieważ nałożyłoby to na zamawiającego nieograniczony w czasie obowiązek spłacania wykonawcy. Wydaje się także, że wykluczona byłaby możliwość przyjęcia niewypowiadalności licencji przy ustaleniu długiego okresu spłaty wynagrodzenia.
Ostatnim warunkiem, na który zwraca uwagę sąd, był brak dodatkowych zobowiązań stron. Takie założenie jest jak najbardziej uzasadnione. Jak już wspomniano, przepisy prawa nie dopuszczają bowiem możliwości, aby w obrocie gospodarczym funkcjonowały niewypowiadalne zobowiązania ciągłe. A z takim zobowiązaniem moglibyśmy mieć do czynienia, gdyby umowa przewidywała dodatkowe świadczenia po którejkolwiek ze stron.
Wbrew pozorom tego rodzaju dodatkowe zobowiązania są jednak standardem w wielu umowach wdrożeniowych. Jako przykłady takich zobowiązań można podać chociażby zapewnienie przez wykonawcę usług serwisowych lub hostingu systemu informatycznego. W naszej ocenie ich wprowadzenie do umowy licencyjnej nie wyklucza z góry możliwości uznania jej za wieczystą licencję. Trzeba jednak pamiętać, aby ograniczyć dodatkowe zobowiązania w czasie i wskazać konkretny okres, przez który wykonawca będzie zapewniał serwis lub hosting. Okres ten nie powinien być przesadnie długi, co w naszej ocenie oznacza, że nie może przekraczać pięciu lat.
Nieugruntowane w orzecznictwie
Choć umowy licencyjne są niewątpliwie umowami o słabszym skutku, to przy zastosowaniu proponowanej konstrukcji możliwe jest uzyskanie bezpieczeństwa prawnego na poziomie znacznie wyższym, niż wynika to z klasycznej licencji. Jednocześnie jest to rozwiązanie racjonalne dla dostawców rozwiązań informatycznych, którzy stosują opracowany przez siebie kod źródłowy na potrzeby rozwiązania standardowego oferowanego dla otwartej grupy klientów. Jeżeli zatem model biznesowy współpracy nie wyklucza takiego rozwiązania (np. ze względu na okresowe rozliczanie wynagrodzenia), to wydaje się ono atrakcyjną alternatywą dla zamówienia kosztownego oprogramowania dedykowanego. Trzeba jednak pamiętać, że możliwość konstruowania licencji wieczystych – choć postulowana przez prawników – nie została do tej pory na szerszą skalę potwierdzona w orzecznictwie. Niewątpliwie zatem z istnieniem tego rodzaju licencji wiąże się pewna doza niepewności. Być może jednak w najbliższej przyszłości doczekamy się takiego potwierdzenia, co powinno przyczynić się do wzrostu popularności licencji wieczystych.©℗