statystyki

Nie mieliśmy dotąd protestów, które cechowałyby się taką intensywnością i agresywnością w stosunku do władzy [WYWIAD]

autor: Piotr Szymaniak06.11.2020, 08:07; Aktualizacja: 06.11.2020, 08:33
Protesty czarnych parasolek z 2016 r. były raczej pokojowe i spokojne, mimo że nie całkiem koncyliacyjne, bo i tam chodziło o wymuszenie na władzy odstąpienia od chęci zaostrzenia przepisów aborcyjnych – ale nie aż tak jak obecnie. Wynika to z faktu, że kierowanie tym ruchem, który się spontanicznie wyłonił, przejęły osoby radykalne o skłonnościach wręcz neobolszewickich, które są skłonne obalić ustrój przez zastosowanie przemocy, byleby zrealizować własne cele i interesy.

Protesty czarnych parasolek z 2016 r. były raczej pokojowe i spokojne, mimo że nie całkiem koncyliacyjne, bo i tam chodziło o wymuszenie na władzy odstąpienia od chęci zaostrzenia przepisów aborcyjnych – ale nie aż tak jak obecnie. Wynika to z faktu, że kierowanie tym ruchem, który się spontanicznie wyłonił, przejęły osoby radykalne o skłonnościach wręcz neobolszewickich, które są skłonne obalić ustrój przez zastosowanie przemocy, byleby zrealizować własne cele i interesy.źródło: Agencja Gazeta
autor zdjęcia: Fot. Jedrzej Nowicki Agencja Gazeta

- Większość ludzi wychodziła na ulice nie po to, by obalić rząd PiS-u i walczyć z Jarosławem Kaczyńskim, ale by kobiety nadal mogły decydować o własnym losie i w celu przywrócenia „kompromisu aborcyjnego” - mówi w rozmowie z DGP Henryk Domański socjolog, profesor nauk humanistycznych.

W minionym tygodniu mieliśmy do czynienia z największymi protestami społecznymi ostatnich lat. Coś pana zaskoczyło?

Zaskakujące jest to, że nie mieliśmy dotąd protestów, które cechowałyby się taką intensywnością i agresywnością w stosunku do władzy. Impulsem pierwotnym była walka o prawa kobiet i o to, by mogły one decydować o swoim losie. Był to według mnie również główny powód, dla którego te protesty przybrały taką masową skalę. Bo jednak ok. 400 tys. osób wyszło na ulicę. Nowym elementem również jest to, że uliczne demonstracje, które przedtem koncentrowały się na walce o prawa kobiet, przybrały silne akcenty polityczne, wymierzone przeciwko obozowi rządzącemu, po drugie mają nastawienia antykościelne, a po trzecie, pod względem „personalizacji” głównym obiektem ataków stał się Jarosław Kaczyński. Protesty czarnych parasolek z 2016 r. były raczej pokojowe i spokojne, mimo że nie całkiem koncyliacyjne, bo i tam chodziło o wymuszenie na władzy odstąpienia od chęci zaostrzenia przepisów aborcyjnych – ale nie aż tak jak obecnie. Wynika to z faktu, że kierowanie tym ruchem, który się spontanicznie wyłonił, przejęły osoby radykalne o skłonnościach wręcz neobolszewickich, które są skłonne obalić ustrój przez zastosowanie przemocy, byleby zrealizować własne cele i interesy. Od poprzednich protestów różni go również instytucjonalizacja w postaci Rady Konsultacyjnej i Rady Strajku, co potwierdzałoby tezę o jego upolitycznieniu.

Co w tym zaskakującego? Wiadomo, że tak intensywny wybuch społeczny nie może trwać długo i albo protest się rozmyje, albo się w jakiś sposób sformalizuje.

Z jednej strony radykalizm może przybrać formę zinstytucjonalizowaną w postaci partii politycznych, takich jak partia komunistyczna w 1917 r., podobnie jak np. rewolucja na Kubie. Z drugiej strony, jeżeli tego nie zrobi, to na ogół zanika. Natomiast samo powołanie Rady Konsultacyjnej nie przesądza o powodzeniu protestu. Prawdopodobnie wyrok TK zostanie złagodzony w jakiejś postaci, czyli walka o prawa kobiet i powrót do stanu sprzed tego wyroku zakończy się sukcesem, ale jeżeli chodzi o cele polityczno-socjalne, takie jak wyeliminowanie tzw. umów śmieciowych, to jest to wątpliwe, bo byłoby ono sprzeczne z logiką stosunków rynkowych.

Mam wrażenie, że forma, jaką przybierał strajk, była dość dynamiczna. O ile w pierwszych dniach dominowały gniew i wściekłość i doszło do incydentów z atakami na kościoły, o tyle później – na skutek dużej krytyki takich postaw – forma protestu złagodniała. Momentami gniew został zastąpiony groteską rodem z Pomarańczowej Alternatywy.


Pozostało 83% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Komentarze (6)

  • Polak(2020-11-06 10:42) Zgłoś naruszenie 72

    "Neobolszewicy". Dziaders nie może się pogodzić z tym jak działa młode pokolenie. Jakby powiedzieli nasi koledzy zza oceanu, "OK, boomer"

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • GREEN(2020-11-06 09:53) Zgłoś naruszenie 45

    Patrz niejaka LEMPART i ich hasla.

    Odpowiedz
  • Orzeł Polski(2020-11-08 19:48) Zgłoś naruszenie 30

    Nie było .... ale będą ...... jedno jest pewne - ta władza zapisze się w historii Polski krwawą czcionką !!

    Odpowiedz
  • nn(2020-11-06 13:37) Zgłoś naruszenie 23

    "Wynika to z faktu, że kierowanie tym ruchem, który się spontanicznie wyłonił, przejęły osoby radykalne o skłonnościach wręcz neobolszewickich, które są skłonne obalić ustrój przez zastosowanie przemocy, byleby zrealizować własne cele i interesy. Od poprzednich protestów różni go również instytucjonalizacja w postaci Rady Konsultacyjnej i Rady Strajku, co potwierdzałoby tezę o jego upolitycznieniu." Nic dodać, nic ująć. Komuniści w nowych szatkach.

    Odpowiedz
  • Tej władzy(2020-11-07 19:19) Zgłoś naruszenie 20

    jak sama mawia :-To się po prostu należy !

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie