statystyki

Nie będzie powrotu do starych, dobrych czasów. Jak Europa patrzy na wybory w USA

autor: Magdalena Cedro04.11.2020, 06:01; Aktualizacja: 04.11.2020, 07:40
Wiele mówi się w Europie o usamodzielnieniu się od USA, ale europejska armia jest wciąż w powijakach, a idea europejskiej suwerenności promowana przez francuskiego prezydenta Emmanuela Macrona pozostaje na papierze.

Wiele mówi się w Europie o usamodzielnieniu się od USA, ale europejska armia jest wciąż w powijakach, a idea europejskiej suwerenności promowana przez francuskiego prezydenta Emmanuela Macrona pozostaje na papierze.źródło: ShutterStock

Po zwycięstwie Bidena w wielu europejskich stolicach polałby się szampan. Na drugą prezydenturę Trumpa Europa nie jest gotowa.

W czasie prezydentury Donalda Trumpa w Europie Zachodniej nastąpiła erozja zaufania do Stanów Zjednoczonych. Niedawne badanie ośrodka Kantar pokazało, że młode pokolenie Niemców woli współpracę z Chinami (46 proc.) niż z USA (35 proc.). Z kolei według sondażu Pew Research z września dobre zdanie o Amerykanach ma zaledwie co trzeci Francuz (31 proc.), co daje wynik zbliżony do tego z czasów wojny w Iraku, kiedy relacje pomiędzy Paryżem a Waszyngtonem były napięte.

Tak złego zdania o Stanach nigdy jeszcze nie mieli Brytyjczycy – zaledwie 41 proc. określa pozytywnie partnera zza Oceanu. Europejczycy coraz mniej przychylnie myślą także o amerykańskim przywództwie na świecie. Według Instytutu Gallupa na największe wsparcie w utrzymaniu globalnej hegemonii Amerykanie mogą liczyć w Polsce, gdzie pozytywne zdanie na ten temat miało 59 proc. ankietowanych. Dla porównania przychylnie o dominacji USA na świecie myśli 12 proc. Niemców i 23 proc. Francuzów. Dlatego wiele zachodnich stolic w prezydenckim wyścigu stawia na wygraną Joego Bidena, licząc na powrót do partnerstwa transatlantyckiego z czasów, kiedy on sam był wiceprezydentem u Baracka Obamy.

Szanse na powrót do przeszłości są jednak nieduże. Jak mówi szef warszawskiego oddziału Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych Piotr Buras, relacje transatlantyckie sprzed prezydentury Trumpa zostały w Europie w ciągu ostatnich czterech lat mocno wyidealizowane. Tymczasem już Obama sygnalizował, że Europa przestaje być głównym obiektem zainteresowania USA i że punkt ciężkości świata się przesuwa w stronę Pacyfiku. Tę politykę Biden będzie zapewne kontynuować, a to oznacza, że Waszyngton pozostanie zaangażowany w o wiele mniejszym stopniu niż w poprzednich dekadach w rozwiązywanie problemów, które są ważne dla Europy.


Pozostało 75% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (2)

  • Europa(2020-11-04 15:21) Zgłoś naruszenie 13

    we współczesnym świecie jawi się jak stara, zużyta szmata nie mogąca zmyć średniowiecznych naleciałości w wielu zacofanych klerykalnych państwach.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie