statystyki

Pierwsza fala nas podmyła, druga – zatapia. Jesienne uderzenie koronawirusa okazało się groźniejsze niż wiosenne

autor: Jakub Kapiszewski16.10.2020, 07:10; Aktualizacja: 16.10.2020, 07:12
Politycy przyjęli strategię kupowania czasu: najpierw skoncentrowali się na walce z pierwszą falą, potem na obietnicy w miarę normalnych wakacji. Teraz w centrum uwagi jest druga fala – ale prawda jest taka, że ta szybko nie odejdzie

Politycy przyjęli strategię kupowania czasu: najpierw skoncentrowali się na walce z pierwszą falą, potem na obietnicy w miarę normalnych wakacji. Teraz w centrum uwagi jest druga fala – ale prawda jest taka, że ta szybko nie odejdzieźródło: Agencja Gazeta
autor zdjęcia: Fot. Jakub Porzycki Agencja Gazeta

Coraz częściej pada słowo „lockdown”, którego dotychczas władze unikały jak ognia.

D oskonałym przykładem jest Wielka Brytania. Tamtejsi eksperci skupieni w jednym z ciał doradczych rządu zarekomendowali sięgnięcie po najbardziej drastyczny środek izolacji społecznej, by zdusić liczbę osób łapiących wirusa. Od trzech tygodni liczba dziennie wykrywanych przypadków jest wyższa od 7 tys., czyli rekordu z czasu pierwszej fali. Ostatnio sięgnęła nawet 17 tys.

Z tego względu naukowcy z zespołu SAGE (Scientific Advisory Group for Emergencies, doradcza grupa naukowa ds. kryzysowych; skrót jednocześnie jest słowem „mędrzec”) zaproponowali dwu- albo trzytygodniowy lockdown, który nazwali „bezpiecznikiem”. Ich zdaniem pozwoliłby na spowolnienie tempa pandemii, ale przede wszystkim zminimalizowałby ryzyko zawału w służbie zdrowia, a to perspektywa bardzo realna wobec wyrwania się wirusa spod kontroli.

Premier Boris Johnson ostatecznie nie zdecydował się zafundować rodakom kolejnego lockdownu. Zamiast tego ogłosił w poniedziałek wprowadzenie systemu podobnego do tego, który funkcjonuje w Polsce i paru innych krajach: lokalnych obostrzeń uzależnionych od sytuacji w danym regionie. System wszedł w życie w środę i stał się źródłem kontrowersji na skutek sprzeciwu ze strony władz lokalnych w miejscach, które od razu załapały się na najwyższy, trzeci poziom obostrzeń, w tym w Liverpoolu.

Zgodnie z rządowymi wskazówkami na terenie całego miasta obowiązuje zasada sześciu, czyli zakaz spotkań w grupach liczniejszych niż sześć osób. Do tego mieszkańcy nie mogą wpadać do siebie w odwiedziny ani zapraszać na grilla sąsiadów – zabronione jest bowiem przebywanie w jednej przestrzeni członków różnych gospodarstw domowych. Nie trzeba dodawać, że puby i knajpy zostały zamknięte, ale tylko te, które nie podają posiłków.

Ogłaszamy lock… stan kryzysowy

Niechęć Johnsona do wprowadzenia lockdownu jest zrozumiała: jako premier musi ważyć argumenty epidemiczne ze względami społecznymi, a także kondycją gospodarczą kraju. Tym bardziej że pandemia doświadczyła brytyjską gospodarkę wyjątkowo mocno: spadek PKB w II kw. w stosunku do pierwszego wyniósł prawie 20 proc. – to więcej niż w Hiszpanii, Włoszech czy Francji.


Pozostało 85% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Komentarze (3)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie