Ponad czterysta lat temu, kiedy ktoś otrzymał od króla połyskującą złotem, wielodukatową monetę wartą obecnie tyle co warszawska kawalerka, nierzadko nosił ją u szyi jak cenną biżuterię. Prawie niespotykany w zbiorach egzemplarz - półportugał koronny Zygmunta III Wazy - trafi pod młotek 17 października w stołecznym hotelu Raffles Europejski. Schodzący się od rana kolekcjonerzy rozpoczną jego licytację od 300 tys. zł, emocjonując się jednak nie tyle samym starannie oddanym królewskim popiersiem, ale w dużej mierze tzw. proweniencją, a więc pochodzeniem okazu z cenionego zbioru.

- Nie ujmując niczego władcy, za gorączkę przed licytacją wybranych pozycji z katalogu istotnie odpowiada postać Henryka Karolkiewicza, do którego należały niektóre z wystawionych monet. Rozpoznawalny przez numizmatyków całego świata były żołnierz polskiego pochodzenia prowadził w Stanach Zjednoczonych tak obrotny zakład pogrzebowy, że status pozwolił mu na odtworzenie polskiej historii zbiorem wyjątkowych monet. Niektóre z nich stanowią obecnie rzadkości takiej skali, że nie da się ich zdobyć niezależnie od finansowych nakładów - komentuje Michał Niemczyk, przygotowujący głośną październikową aukcję numizmatów.

Przyglądając się uwiecznionemu w złocie monarsze, warto przy okazji przenieść się o 17 lat w czasie, dlatego że Zygmunt III Waza zagląda też trochę z monety Gustawa Adolfa wybitej w 1631 r. Trzy dukaty, które pójdą pod młotek z progiem 150 tys. zł, powstały już w warunkach najazdu szwedzkiego wojska na Rzeczpospolitą. Jak wskazuje ekspert, w mennicy nie było jeszcze wiadomo, jak wygląda nowy władca, wobec czego w otoczce jego tytulatury znalazł się i tak Zygmunt III Waza - noszący w końcu podobnie wywiniętego wąsa.

O ile w przypadku tego monarchy już pojedyncza moneta może osiągać na lokalnym rynku wartość bliską miliona złotych, warto dodać, że aukcje numizmatów skupiają w katalogach również przystępniejsze rzadkości. Jednym ze starszych zabytków krajowego mennictwa jest chociażby wspomniany brakteat, a więc moneta wybijana jednostronnie na srebrnej blaszce, której emisję zarządził w tym przypadku Bolesław Krzywousty. Egzemplarz z 1127 r. wystawiony będzie na aukcję z progiem 30 tys. zł, przy czym - trochę jak w przypadku kontrowersyjnych dukatów - bez samego władcy, za to ze świętym Wojciechem, patronem dynastii Piastów. Jak pisze w katalogu Witold Nakielski, ekspert w dziedzinie brakteatów tego czasu, na rok 1127 przypaść miało według zapisków cudowne odnalezienie głowy świętego podczas przebudowywania jego grobowca. Relikwię tej rangi uczczono wobec tego emisją monet, wzorując wizerunek na płaskorzeźbie zdobiącej antyczną studzienkę w Rzymie, gdzie kult św. Wojciecha krzewił Otton III. Jak dodaje Michał Niemczyk, brakteaty z tak bujną historią bardzo rzadko trafiają do aukcyjnych katalogów, a przed dwoma laty egzemplarz wzorowany na pieczęci Krzywoustego osiągnął wartość ponad 100 tys. zł.

O tym, jak często wiekowe monety wymagają pracy naukowców, świadczy też drugi biegun w październikowej ofercie, czyli pieniądz względnie współczesny, bo dokumentujący najsmutniejsze  rozdziały ubiegłego stulecia. W zależności od stanu zachowania, powszechne 10 marek łódzkiego getta może kosztować kilkadziesiąt złotych, kilkaset albo powyżej tysiąca złotych, jeśli egzemplarz wyjątkowo nie zarysował się w obiegu. Tym razem jego cena wywoławcza wynosi jednak 10 tys. zł, dlatego że w przeciwieństwie do znanych monet aluminiowych, został wybity w srebrze - metalu szlachetnym, mimo że waluta służyła wyłącznie na obszarze doświadczonym głodem i nędzą.

- Monety łódzkiego getta skupiają uwagę kolekcjonerów rozproszonych po całym świecie, natomiast dopiero niedawno odnaleziony dokument z epoki pozwolił badaczom na tezę, że te nieliczne zachowane okazy w srebrze, brązie czy miedzi istotnie uchodziły za emisje okolicznościowe. Na rynku międzynarodowym są wobec tego nie tylko kolekcjonerską rzadkością, ale i mniej znanym dotychczas zapisem historii - komentuje Michał Niemczyk.

Dla inwestorów szykujących się na nadchodzącą licytację z zamiarem zdeponowania kapitału, burzliwe losy kraju zwiększają w pewnym sensie bezpieczeństwo lokaty. Mając na uwadze, w ilu państwach polskie numizmaty stanowią ważny element zbiorów, trudno odeprzeć myśl, że waluta na trudne czasy to właśnie taka, na którą wszędzie jest popyt, i która pozwoli zmieścić majątek w paczce po papierosach.

Więcej historii monet oraz wiadomości rynkowych przeczytać można w katalogu aukcji: https://aukcjamonet.pl/auction/60/

Autor: LM