statystyki

Nowiczok - tajne dziecko sowieckiego reżimu. Zachodnie służby znają go lepiej niż oficjalnie przyznają

autor: Jakub Kapiszewski13.09.2020, 09:00
Towarzysze Nawalnego wspominali, że opozycjonista w dniu przelotu nic nie jadł. Jeśli faktycznie truciznę dodano mu do herbaty, to nie miał najmniejszych szans, by ją wyczuć.

Towarzysze Nawalnego wspominali, że opozycjonista w dniu przelotu nic nie jadł. Jeśli faktycznie truciznę dodano mu do herbaty, to nie miał najmniejszych szans, by ją wyczuć.źródło: ShutterStock

Odkrycie nowiczoka w latach 70. uznano za osiągnięcie, które zdarza się raz na dekady. Chociaż Aleksiej Nawalny nie jest pierwszą ofiarą trucizny, wciąż niewiele o niej wiadomo.

F eralnego dnia – 20 sierpnia – opozycjonista wracał samolotem do Moskwy z Tomska na Syberii, gdzie wspierał niezależnych kandydatów w wyborach regionalnych. W niedzielę 13 września Rosjanie wybiorą 18 gubernatorów, przedstawicieli 18 lokalnych parlamentów i ponad 20 rad miejskich. Jednym z miast, w których odbędzie się głosowanie, jest właśnie leżący prawie 3 tys. km od stolicy Tomsk, siedziba najstarszego uniwersytetu w tej części kraju.

Lokalny DJ i muzyk przyłapał Nawalnego, jak przed odlotem w lotniskowej kawiarni popijał spokojnie herbatę. Podejrzewa się, że to w niej czaiła się trucizna. Współpracownicy polityka opowiadali potem, że jego samopoczucie gwałtownie się pogorszyło już po starcie. Nawalny poszedł do toalety, z której nie był już w stanie wyjść o własnych siłach. Upadł i jęczał z bólu. Pilot podjął decyzję o awaryjnym lądowaniu w Omsku – niecałe 750 km od Tomska. Tam opozycjonista trafił do szpitala, skąd został przewieziony do kliniki w Niemczech.

2 września niemieckie władze podały, że Nawalny został otruty nowiczokiem. – Nie jesteśmy prawie pewni. Nie jesteśmy prawdopodobnie pewni. Jesteśmy absolutnie pewni – stwierdził przedstawiciel tamtejszych służb w rozmowie z dziennikarzem „New York Timesa”.

Śmiertelna prostota

Towarzysze Nawalnego wspominali, że opozycjonista w dniu przelotu nic nie jadł. Jeśli faktycznie truciznę dodano mu do herbaty, to nie miał najmniejszych szans, by ją wyczuć. Jak w 2019 r. szacowała grupa naukowców na łamach czasopisma naukowego „International Journal of Molecular Sciences”, śmiertelna dawka nowiczoka dla dorosłej osoby ważącej mniej więcej 70 kg wynosi około 0,035 grama. To stanowczo za mało, żeby zmienić smak jakiegokolwiek trunku, o konsystencji nie wspominając.

Choć teoria zatrutej herbaty zyskała szeroką akceptację, prawda jest taka, że Nawalny mógł wejść w kontakt z nowiczokiem na setki różnych sposobów. Przyjmuje się bowiem, że trucizna może być podana nie tylko w formie płynnej, ale również jako proszek lub spray. Wystarczy przypomnieć sprawę Siergieja Skripala, byłego oficera rosyjskiego wywiadu, którego otruto nowiczokiem w Wielkiej Brytanii w 2018 r. Skripal prawdopodobnie zetknął się z substancją, chwytając za klamkę od drzwi swojego domu. To tam wykryto później jej największą koncentrację.


Pozostało 84% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Komentarze (4)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie