Źli dla biznesu. Sportowcy, którzy odważyli się głośno mówić o dyskryminacji Afroamerykanów, zapłacili wysoką cenę

autor: Mikołaj Mirowski04.07.2020, 17:00; Aktualizacja: 04.07.2020, 17:34
Jesse Owens, zdobywca czterech złotych medali na igrzyskach olimpijskich w Berlinie w 1936 r.: w biegu na 100 m i 200 m, skoku w dal i sztafecie 4 x 100 m

Jesse Owens, zdobywca czterech złotych medali na igrzyskach olimpijskich w Berlinie w 1936 r.: w biegu na 100 m i 200 m, skoku w dal i sztafecie 4 x 100 mźródło: PAP
autor zdjęcia: DPA

Republikaninie też kupują buty – powiedział przed laty Michael Jordan, odmawiając potępienia polityka rasisty.

T łem jednego z odcinków serialu dokumentalnego „The Last Dance”, opowiadającego m.in. o karierze legendarnego koszykarza Michaela Jordana, jest walka o miejsce w Senacie, która rozegrała się w 1990 r. w Karolinie Północnej. To właśnie w tym południowym stanie wychował się i zaczynał swoją karierę słynny sportowiec, zdobywając w 1982 r. z uniwersytecką drużyną mistrzostwo ligi akademickiej NCAA (National Collegiate Athletic Association). Do rywalizacji o mandat senatora stanęli wówczas Harvey Gantt, czarnoskóry burmistrz Charlotte, i republikanin Jesse Helms, polityk znany z rasistowskich wypowiedzi. Starcie było wyrównane i liczył się każdy głos, dlatego wielu demokratów apelowało do Jordana, by jednoznacznie poparł Gantta i w ten sposób przyczynił się do jego zwycięstwa.

Ku zdumieniu fanów koszykarz tego nie zrobił. Wybory w Karolinie Północnej ostatecznie wygrał Helms w stosunku 53 proc. do 47 proc. Jordan na wytłumaczenie swojej decyzji powiedział wtedy: „republikanie też kupują buty”. Słowa te sugerowały, że sportowiec czuje się przede wszystkim biznesmenem i nie chce zrazić do siebie żadnej ze stron politycznego sporu – nawet jeśli jedna z nich sięgała po rasistowską frazeologię. Zaskoczenie było tym większe, że działo się to w latach 90., gdy potępianie przejawów dyskryminacji przez osoby publiczne wydawało się czymś naturalnym. Co prawda Jordan wyjaśniał potem, że nigdy nie miał natury społecznego aktywisty – stronił od polityki, bo interesowała go tylko koszykówka – ale cały incydent okazał się jedną z największych rys na pomniku genialnego sportowca.

Dziś były gwiazdor Chicago Bulls nie podchodzi już milcząco do spraw niesprawiedliwości rasowych. Gdy w USA wybuchły protesty po śmierci George’a Floyda, wydał jednoznaczne oświadczenie, w którym solidaryzował się z ofiarami rasizmu i wzywał świat amerykańskiego sportu do jedności. „Jestem zasmucony, odczuwam ból i czystą złość” – pisał koszykarz. „Wspieram tych, którzy walczą z rasizmem i przemocą wobec czarnych w naszym kraju” – podkreślał. O ile Jordan zabrał głos w sprawie brutalności policji, kiedy nie musiał już się liczyć z reakcjami sponsorów, o tyle wielu innych sportowców spod znaku Gwiaździstego sztandaru zaryzykowało w czasie swojej kariery znacznie więcej niż kiepską sprzedaż butów i problemy wizerunkowe, aby zwrócić uwagę na dyskryminację społeczności afroamerykańskiej.


Pozostało 89% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie