statystyki

Prosta recepta na powyborczy chaos [OPINIA]

autor: Michał Potocki21.04.2020, 06:00; Aktualizacja: 21.04.2020, 10:25
Michał Potocki

Michał Potockiźródło: Dziennik Gazeta Prawna
autor zdjęcia: Wojtek Gorski

Wprowadzamy poprawkę, która dopuści wybory internetowe – mówiła w TVN24 Izabela Leszczyna z PO. Pomysł jest jeszcze gorszy niż lansowane przez obóz rządzący przestawienie w ciągu kilku tygodni całego systemu na wybory korespondencyjne.

Jednym z banalnych określeń na wybory jest „święto demokracji”. Kryje się za nim jednak pewien sens. Nie ma ważniejszego wydarzenia w kalendarzu politycznym państwa niż dzień wyboru jego władz. Nie może więc ono pozostawiać żadnej stronie powodów do uzasadnionych podejrzeń. Przy wysokiej temperaturze sporu w Polsce lepiej nie myśleć, co by się stało, gdyby doszło do powtórki z Austrii z 2016 r., gdzie liczba nieprawidłowości była tak duża, że trzeba było powtórzyć II turę wyborów prezydenckich.

Wprowadzenie głosowania internetowego w Polsce to droga do chaosu. Niezależnie od tego, czy wybory odbyłyby się w maju, czy – po wprowadzeniu stanu nadzwyczajnego – jesienią. Zorganizowanie głosowania online to zupełnie inna skala wyzwań niż np. bankowość internetowa. Oprogramowanie musi jednocześnie zapewniać tajność głosowania i uniemożliwiać jednej osobie oddanie kilku głosów. Bank wie, że w piątek wydaliśmy 50 zł w sklepie monopolowym. PKW nie może wiedzieć, na kogo głosowaliśmy, a zarazem w czasie rzeczywistym musi wiedzieć, czy głosowaliśmy. To wystarczająco trudne, a jeszcze nie dotarliśmy do najważniejszego wymogu, jakim jest odporność na ingerencje.

Jako wzór e-wyborów często podaje się Estonię. To jedyny kraj, który powszechnie stosuje głosowanie zdalne. Od propozycji do pierwszych głosów online (2005 r.) upłynęły tam cztery lata, a mówimy o kraju o ludności mniejszej niż Warszawa, za to znacznie bardziej zdigitalizowanym niż my. W Tallinnie nie brakuje głosów, że i-voting to niepotrzebne narażanie się na niebezpieczeństwo, o czym świadczy skandal z 2017 r. Naukowcy odkryli wówczas lukę, która mogła ułatwić hakerom kradzież tożsamości. Władze tymczasowo zablokowały zagrożone e-dowody. Równolegle kontrwywiad ujawnił rosyjskiego szpiega, który chciał przeniknąć do systemów teleinformatycznych państwa.


Pozostało jeszcze 71% treści

2 dostępy do wydania cyfrowego DGP w cenie
9,80 zł Za pierwszy miesiąc.
Oferta autoodnawialna
PRENUMERATA 2020
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie