statystyki

Szarek: Wielka machina działa, żeby uczynić Polaków współodpowiedzialnymi za Holokaust [WYWIAD]

autor: Magdalena Rigamonti31.01.2020, 08:13; Aktualizacja: 31.01.2020, 11:24
Jarosław Szarek od 2016 r. prezes Instytutu Pamięci Narodowej. Fot. Maksymilian Rigamonti

Jarosław Szarek od 2016 r. prezes Instytutu Pamięci Narodowej. Fot. Maksymilian Rigamontiźródło: Dziennik Gazeta Prawna
autor zdjęcia: Maksymilian Rigamonti

Powiem rzecz niepopularną – można nie wybudować kolejnego odcinka autostrady, ale trzeba znaleźć środki na to, żeby móc na świecie o naszej historii opowiadać – mówi szef IPN Jarosław Szarek.

Polityka historyczna?

Nie lubię słowa „polityka”.

Sam jest pan politykiem.

W rolę polityka jestem wtłaczany.

Przez kogo?

Na naszych oczach historia stała się elementem walki politycznej. A właściwie nie historia, tylko jej fałszowanie. A problemem IPN jest to, że przyprawiono nam pewną gębę.

Sami ją sobie przyprawiliście…

Nie. Ale taka ocena naszej pracy to cena bycia po stronie prawdy. To, co się o nas – Polsce, Polakach – mówi, jest wyjątkowo krzywdzące, zwłaszcza jeśli dotyczy czasów II wojny światowej. Nie godzimy się na monopolizację wrażliwości, na monopolizację ofiar. I to w momencie, kiedy odchodzą ofiary tego konfliktu, jego świadkowie. Niestety, będzie coraz łatwiej historię pisać na nowo. Zresztą to, co już się dzieje, jest dla nas ważną lekcją.

Magazyn DGP 31.01.20

Magazyn DGP 31.01.20

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Do której nie byliśmy przygotowani.

Kto nie był przygotowany?

Prezydent, rząd, IPN, obywatele.

Pierwszą instytucją, która po słowach prezydenta Rosji Władimira Putina, oskarżającego Polskę o współpracę z Hitlerem, wydała oświadczenie przypominające elementarne fakty dotyczące II wojny, był Instytut Pamięci Narodowej.

Prezydent Andrzej Duda lub szef jego kancelarii zadzwonił do pana: „Prezesie, ratuj!”?

Ależ to tak nie działa.

A jak?

Proszę o to pytać w kancelarii prezydenta. IPN robi swoje, to praca organiczna. Putin bardzo dobrze wybrał moment zaatakowania Polski. Boże Narodzenie, potem Nowy Rok, parę dni urlopu dawało u nas dwa tygodnie odpoczynku. Przypomnę tylko inne, nieporównywalne – jeśli chodzi o skalę oraz skutki – wydarzenie. Rok 1979. Rosjanie weszli do Afganistanu właśnie w Boże Narodzenie, kiedy Europa i USA świętowały i mało kto myślał o polityce – i to jeszcze dziejącej się na końcu świata. Rosjanie mają swoją politykę przemyślaną na lata do przodu.

W przeciwieństwie do nas.

Nawet dekada nie minęła od czasu, kiedy słyszeliśmy, że wiedza o przeszłości jest nam niepotrzebna, że należy ograniczać lekcje historii.

Uderza pan w PO.

W 1995 r. Polacy dali się uwieść hasłu Aleksandra Kwaśniewskiego: „Wybierzmy przyszłość”: od tego czasu dla wielu decydentów i polityków historia przestała mieć znaczenie. A przecież w czasie zniewolenia komunistycznego historia była obecna w naszych domach, ukazywało się wiele książek, także w drugim obiegu. Pewne rzeczy były oczywiste. Jednak po 1989 r., kiedy pojawiła się możliwość swobodnych badań, historia II wojny została zlekceważona. Teraz zbieramy żniwo naszych zaniechań. Naszych, polskich, zaniechań ostatnich 30 lat. Chyba dziesięć lat temu w Wielkiej Brytanii były robione badania na temat wiedzy o II wojnie światowej wśród młodego pokolenia. Brytyjczycy się przerazili, bo dla wielu nastolatków skrót SS oznaczał „Secret Seven”, sekretną siódemkę, cykl powieści dla dzieci. A Hitler był dla młodych trenerem niemieckiej reprezentacji piłkarskiej.

To żarty.

Nie, tak odpowiadał znaczący procent młodych Brytyjczyków. Wtedy żyło jeszcze sporo weteranów II wojny, zaczęto zapraszać ich do szkół, aby mówili, tłumaczyli, dawali świadectwo. U nas nic takiego się nie działo. Gdyby pani zrobiła badania na ulicy na temat tego, co Polacy wiedzą o II wojnie, to by się okazało, że niewiele. Pamiętam, jak przed 20 laty rozpoczynał działalność IPN. Nie mieliśmy własnych wystaw, pokazywaliśmy wypożyczoną z Archiwum Akt Nowych o Katyniu, do której dołączaliśmy lokalne wątki. Pojechaliśmy z nią do Nowego Targu. Na jej otwarcie przyszedł burmistrz i powiedział, jak to dobrze, że przyjechaliśmy, bo był w jednej ze szkół, rozmawiał z młodymi ludźmi i usłyszał od jednego ucznia, że w Katyniu Polacy zamordowali Żydów.

Koloryzuje pan. Przecież wtedy nie było jeszcze książki Jana Tomasza Grossa „Sąsiedzi”, nie mówiło się o pogromach, o tym, że Polacy mordowali Żydów w czasie II wojny światowej.

Nie koloryzuję. Proszę sprawdzić w jednym z pierwszych „Biuletynów IPN”, jest w nim artykuł. Dzisiaj mamy, przynajmniej w tej kwestii, inną sytuację. Dwadzieścia lat pracy, liczne konferencje, publikacje, materiały edukacyjne, dramat smoleński w 2010 r. – to wszystko spowodowało, że wiedza o Katyniu jest niemal powszechna. II wojna była marginalizowana, choć zaczęła się od napaści Niemiec i Związku Sowieckiego na Polskę, potem przez pięć lat walczyliśmy, aby zostać za taką postawę oddanymi na pół wieku przez naszych zachodnich sojuszników pod sowieckie rządy. Ale już słyszę zarzuty: „O, znowu ci Polacy wyjątkowi powtarzają, jak oni cierpieli podczas II wojny”. Jesteśmy jednym z kilku narodów najbardziej niszczonych i doświadczonych. Innej prawdy nie ma. Cierpienia i bólu nie zmierzymy, ale skalę strat, utraconych ziem, dziedzictwa kulturowego już tak. Putin doskonale wie, jaki jest stan wiedzy ludzi na świecie na temat wojny – przecież dla milionów ludzi zaczęła się ona dopiero w 1941 r. – i to wykorzystuje. Dlatego tak ogromnym sukcesem były zorganizowane w Polsce obchody 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej i słowa, jakie padły z ust przywódców USA, Niemiec, o tym, że ta apokalipsa zaczęła się we wrześniu 1939 r., kto był sprawcą, kto ofiarą. I kiedy w tej części Europy, dla milionów ludzi zniewolonych przez komunizm przywleczony tu na sowieckich czołgach, ta wojna się skończyła. I jaka była w tym rola Polski z Janem Pawłem II, „Solidarnością”. To początek drogi, początek wysiłku, na jaki się zdobywamy, ale on już przynosi efekty. Choć żyjemy w świecie relatywnym, to jednak są pewne bezdyskusyjne prawdy. Tylko my musimy o nich mówić głośno oraz sprawić, by inni też mówili równie donośnie. Słyszę, i to są głosy z Moskwy, że Polacy byli członkami załogi KL Auschwitz. Trzy lata temu IPN opublikował 8,5 tys. nazwisk, całą listę załogi obozu…

Kapo bywali także Polacy.


Pozostało 70% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Komentarze (1)

  • Bert(2020-01-31 20:03) Zgłoś naruszenie 71

    nie zdajemy sobie sprawy z tego, że "przedsiębiorstwo holokałst" z s. w NY ostrzy sobie zęby na setki mld PLN za mienie bezspadkowe. To akcja głęboko przemyślana i konsekwentnie z rozmachem realizowana. Począwszy od z pozoru niewinnej Deklaracji Tererzinskiej, oszczerczy bestseller grossa, act 447, dalsze paszkwile grabowskiego, engelking , Gwna, putina i innych polakożerców . Walka o prawdę i dobre imię Polski jest dziś nawet ważniejsza niż wydatki na broń.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie